Recenzje
Recenzja gry The Edge of Allegoria (PC)
Button Factory Games i CobraTekku Games w końcu tego dokonali. Stworzyli grę dla dorosłych inspirowaną Pokemon. Jeśli zastanawiasz się, jak to zrobili, to zasadniczo jest to ta sama rozgrywka, ale z dużo bardziej dojrzałymi motywami. I nie, nie chodzi o aktualne problemy, ale raczej o wyjątkowo nieodpowiednie wulgaryzmy i nagość, na które dzieci nie powinny być narażone. Już na samym początku może to być dyskwalifikującym czynnikiem dla niektórych osób. Jednak The Edge of Allegoria nie przeprasza za to. W rzeczywistości gra mocno opiera się na ostrzeżeniu, które zamieszczono na Steam: „Niektóre sceny nagości i treści o charakterze seksualnym, wszechobecny wulgarny język, spożywanie alkoholu i narkotyków”. Używasz alkoholu jako mikstur leczących i dildo, by walić nimi wrogów po głowie. Słuchaj, po prostu przygotowuję cię na to, co nadejdzie: uprzedzam cię, zanim przejdziemy do recenzji The Edge of Allegoria, aby powiedzieć, że choć to gra inspirowana Pokemon, to „to nie jest żadna pieprzona gra dla dzieci”.
Pierwsze wrażenia
The Edge of Allegoria to turowa RPG. Po uruchomieniu od razu widać silną inspirację klasykami. Wygląda bardzo jak gra na Gameboy Advance dzięki swojej pikselowej grafice. Twórcy postawili również na autentyczny, monochromatyczny motyw w intensywnym zielonym odcieniu. Gdyby postawić tę grę obok tytułów z ery przenośnych konsol, różnica nie byłaby duża. Cóż, przynajmniej poza szerokim formatem ekranu. Są też pewne ślady nowoczesnego malowania, które wydobywają bardziej żywe szczegóły i środowiska. Poza tym jednak wizualnie są to niskorozdzielcze grafiki z prostymi, ale imponująco zaprojektowanymi sprite’ami postaci. Nie jestem jednak pewien, czy każdemu graczowi spodoba się wybór koloru. Może być on bardzo nachalny, ale z pewnością jest unikalny.
Niech przygoda się zacznie
The Edge of Allegoria zaprasza cię na przygodę do świata pełnego potworów. To rzucająca się w oczy podobieństwo do Pokemon, gdzie odkryjesz aż 145 typów potworów. Sama przygoda rozgrywa się w różnych biomach, napędzana prostymi mechanikami. Poruszasz się w górę, w dół, w lewo i w prawo po klasycznych Pokemon ścieżkach. Podczas przygody odkryjesz wiele sekretów i wrogów. Fabuła nie jest tu najbardziej oszałamiająca. Wcielasz się w Joe, młodego faceta z niepokojącym pragnieniem krwi. Kiedy nie tłucze wrogów, łowi ryby, choć bardzo rzadko użyjesz wędki do jej przeznaczonego celu. Zamiast tego twoja wędka trafi na głowę niewinnego królika. Albo szopów, jeleni, gęsi – czegokolwiek, co spojrzy na ciebie w niewłaściwy sposób.
Zmiana jest dobra
Zamiast łapać potwory, by je trenować do walki, będziesz z nimi walczyć. Im więcej potworów zabijesz i sprzedasz ich części ciała za pieniądze, tym więcej broni i ekwipunku możesz kupić. Albo, jeśli nie ulepszasz się w sklepie, możesz znaleźć skrzynie na swojej drodze. Niektórzy wrogowie również upuszczą unikalne ataki. I wierz lub nie, ale do czasu napisów końcowych odblokujesz aż 96 różnych rodzajów broni, 50 elementów zbroi i więcej. Powodem tej różnorodności jest to, że bronie nie są dokładnie twoimi typowymi wyborami. Jasne, możesz kupić pistolety i tym podobne. Możesz jednak również używać niedźwiedzich pazurów, dildo i butelek po perfumach. Chociaż broń może brzmieć przytłaczająco, istnieje fajny system, który zachęca do eksperymentowania z jak największą ich liczbą. Widzisz, każda broń wymaga opanowania. A opanowujesz broń, używając jej do wygrania określonej liczby walk. Następnie możesz odblokować unikalny atak broni i używać go z inną bronią. Zbroja działa w ten sam sposób, również wymagając najpierw opanowania, aby odblokować premie, które można łączyć z większą liczbą elementów zbroi.
Nie do końca Pokemon
Do tej pory zdałeś sobie sprawę, że zamiast przyzywać potwory, by walczyły za ciebie, The Edge of Allegoria stawia cię na pierwszej linii frontu. Mimo to system walki będzie bardzo znajomy graczom Pokemon, ponieważ używa tego samego systemu przyzywania ataków i broni. Tymczasem konieczność opanowania każdej broni i elementu zbroi, aby odblokować jej premie i unikalne ataki, oznacza, że zawsze musisz przeglądać swój ekwipunek, aby zastąpić stary sprzęt nowym (i to szybko). Niestety, przy ponad 80 umiejętnościach i prawie 150 elementach ekwipunku do przejrzenia, gra ledwo dostarcza ci wystarczających informacji o statystykach i możliwościach każdego z nich. Nie możesz wiedzieć, który przedmiot leczący przywróci ci więcej zdrowia, dopóki nie jesteś w walce, ani która broń zada więcej obrażeń. A ta wiedza może zadecydować o wszystkim, gdy wrogowie stają się potężniejsi. Często pokonanie ich wymaga posiadania wyższych statystyk, które możesz zdobyć tylko dzięki umiejętności wykorzystania każdego narzędzia, jakie masz do dyspozycji, w tym łatwo dostępnych statystyk dotyczących możliwości każdego elementu wyposażenia. Ale ogólnie rzecz biorąc, walka jest przyjemna, przynajmniej w większości. To tak satysfakcjonujące zaczynać jako słabeusz, by potem wyrosnąć na niepowstrzymanego półboga, który może stawić czoła smokom jak bułce z masłem.
Raz trafione, raz pudło
Z drugiej strony, fabuła to mieszanka różnych wrażeń. Spotykasz wielu NPC, którzy często wypowiadają więcej niż jedną lub dwie linijki dialogu. Dostarczają one kontekstu dotyczącego ich życia i pochodzenia. Jednak im głębiej zagłębiasz się w historię, tym bardziej zdajesz sobie sprawę, że brakuje powiązania między ludźmi, których spotykasz, a środowiskami, które eksplorujesz. To znaczy, jasne, masz protagonistę, ale wydaje się, że bardziej niż swoją rolę w fabule obchodzi go walka (i wędkowanie). I jest fabuła, nie zrozum mnie źle. Podobno w tle knuje się złowroga siła, która chce zniszczyć miasta. I zgaduję, że masz jej przeszkodzić w zniszczeniu świata. Ale historia rzadko dodaje więcej warstw, aby dalej rozwijać lore. Czasami staje się komiczna, gdy Joe wpada na NPC i, bez względu na ich brak winy, i tak kończy się na ich zabiciu. A także, z powodu tej nieciągłości, nigdy tak naprawdę nie wiesz, jak blisko jesteś osiągnięcia swojej misji lub celu.
Już to zrozumieliśmy
To zabawne. Opis The Edge of Allegoria na Steam faktycznie mówi: „Wydaje się, że każdy ma coś do powiedzenia. Większość z tego to tylko wypełniacz, który ma zapełnić puste przestrzenie i sprawić, by świat wydawał się bardziej żywy” i nie mogłoby to być bliższe prawdy. A „wypełniaczem” w tym przypadku jest wulgarny język, który bez żadnych przeprosin nadaje „ostrze” The Edge of Allegoria. Zwroty takie jak „Jasna cholera”, „Jestem tak wkurzony” i „Spieprzaj i zdychaj” są na porządku dziennym. Do pierwszej części gry przyzwyczajasz się do przekleństw, które wydają się mało znaczące w porównaniu z absurdalnymi wątkami fabularnymi i projektami, na które trafiasz. Projekty potworów są szczególnie dość absurdalne, jak na przykład mimiki, które są gigantycznym środkowym palcem z zębami. Czasami jest to trochę zbyt dosłowne. A jednak ten absurdalizm pozostaje dziwnie wciągający, jeśli nie zabawny. The Edge of Allegoria wie, że jest typem gry, która nie traktuje siebie zbyt poważnie, i nigdy nie boi się opierać na swoim humorze, nawet jeśli robi to trochę zbyt mocno.
Werdykt
Więc, czy powinieneś zagrać w The Edge of Allegoria? Trochę trudno polecić ten tytuł, biorąc pod uwagę jego bezkompromisowe cechy, które mogą odstraszyć niektórych graczy. Niektóre projekty i dialogi mogą być wręcz obraźliwe lub irytujące. Humor gry jest tego rodzaju, który jest bezpośredni. Jej wulgarny język i treści o charakterze seksualnym mogą również występować nieco zbyt często, na tyle, że przyćmiewają główną misję historii. Mimo to, część tego absurdu potrafi cię zaskoczyć. Niektóre dialogi są naprawdę zabawne. Nawet momenty, w których używasz alkoholu i jointów jako przedmiotów leczących, a dildo jako broni, są przedstawione w pikselowej sztuce, że trudno uznać je za obraźliwe. Pod płaszczykiem szaleństwa i rozpusty kryje się coś urokliwego. Jeśli mocno zmrużysz oczy, możesz nawet znaleźć historię wartą śledzenia. Na powierzchni nie wydaje się, aby istniał główny nacisk na zasady. Wydarzenia rozgrywają się w dość absurdalny sposób, a niektóre z nich mogą nie odpowiadać twojej duszy. Ale wydają się pasować idealnie wyłącznie na podstawie humoru i „tak po prostu”. Gry nie zawsze muszą trzymać się linii, jeśli chodzi o moralność i najlepsze zachowanie, zwłaszcza nie w świecie magii i dzikich możliwości. Chociaż skupienie się The Edge of Allegoria na tematach dla dorosłych może wpłynąć na jakość rozgrywki, czasami udaje mu się przełamać schemat w sposób, o jakim Pokemon nie mógłby nawet marzyć. I być może to jest piękno tej gry, że daje fanom, którzy zawsze chcieli zagrać w dorosłego Pokemon, szansę na spełnienie marzeń. Musisz tylko być pewien, że poradzisz sobie ze skrajnym humorem dla dorosłych i może nie brać gry zbyt poważnie.
Recenzja gry The Edge of Allegoria (PC)
Pokemon, But for Adults
It’s here. The Pokemon game for adults you never knew you needed. It’s not an outright copy-paste. Rather, it’s a parody of sorts that leans a little too heavily on coarse language and sexual content. Many of its absurdity and debauchery are for humor’s sake. None of it is meant to be taken seriously. And yet, there’s a fun playthrough to be hard in the combat. It’s an easy-to-learn combat system that will be familiar to Pokemon fans and can easily take 20 to 40 hours to beat.