Recenzje
Recenzja Scribble Hunt (PC)
Scribble Hunt naśladuje Meccha Chameleon z zamiarem wykradnięcia odrobiny tego słodkiego, słodkiego nektaru z ust niekonwencjonalnego, zanurzonego w farbie płótna. Z tak prostą rozgrywką jak gra w chowanego, pustą masą istoty i biblioteką lokacji, które sam możesz przekształcić w własne obrazy Picassa, szybko chwyta szansę, by dorzucić swoją cegiełkę do sztuki. Pytanie brzmi, czy tworzy bardziej wizualnie atrakcyjny portret, czy też wpada w cień nieco bardziej złożonej ramy? Porozmawiajmy o tym.
Praktycznie prawie współczuję Scribble Hunt, ponieważ gdyby wypuścił się kilka tygodni przed terminowym przybyciem Meccha Chameleon’s na czas, miałby szansę walczyć o tron w sferze PvP chowanego. Faktem jest jednak, że stoi obok rywala, który, z całym szacunkiem dla Scribble Bunny, ma silniejszą pozycję na rynku. I choć nie jest całkowicie bezwstydną kopią istniejącej gry, wpada w zdradliwe wody. Nie chce być postrzegany jako jedynie rozszerzenie istniejącego tytułu, a jednak smutnie okazuje się takim właśnie.

Jeśli nie znasz koncepcji, Scribble Hunt to kreatywna gra PvP w stylu chowanego, w której dwie drużyny — Poszukujący i Ukrywający się, naturalnie — rywalizują w szybkich potyczkach. Ukrywający się, uzbrojeni w biały pulchny płótno, mają możliwość przekształcić zwykłe miejsca ukrycia w pokryte farbą roślinność przy użyciu szerokiej gamy kolorów, wzorów i materiałów. Poszukujący, pracując pod presją czasu, muszą odnaleźć Ukrytych i usunąć ich z planszy. To typowa gra w chowanego, ale z odrobiną dodatkowej farby i kreatywnego stylu.
Ukrywający się mają dużo do zabawy w Scribble Hunt, z dziesiątkami obiektów do szkicowania, setkami kolorów do mieszania i garścią materiałów — plastiku, cyny i szkła, na przykład — do eksperymentowania. Dodatkowo każda drużyna ma do wyboru zestaw aren, w tym świat tematyczny skrzynki z zabawkami, gdzie kolorowe bloki wznoszą się nad żywymi przestrzeniami, muzeum gdzie obrazy olejne i skomplikowane linie wylewają się w misternych kształtach i wzorach, neonowy wesoły park, gdzie UV i światło idą w parze, oraz w pełni rozwinięty biom Backrooms, w którym liminalne przestrzenie stawiają kreatywnie trafne wyzwania.

Nie dziwi fakt, że Scribble Hunt daje ci mnóstwo możliwości. Dzięki intuicyjnej palecie, którą możesz przyjąć i dostosować, aby tworzyć wiarygodne tła, wszystko co tu zobaczysz, da ci kolejny powód, by myśleć poza schematem. I szczerze mówiąc, to połowa zabawy: badanie otoczenia i wystawianie go na próbę. Jeśli myślisz że potrafisz namalować przekonujący obraz, który umieści ciebie w centrum kadru i z dala od niebezpieczeństwa, prawdopodobnie nie zabraknie ci obiektów do przyjęcia do swojego portfolio. Czy musisz być urodzonym artystą, by przechytrzyć konkurencję? Nie — ale zdecydowanie pomaga.
Pozytywną stroną jest to, że nie musisz mieć artystycznego zacięcia, by cieszyć się Scribble Hunt, ponieważ gra dobrze trafia w casualową publiczność, która potrafi śmiać się z własnych błędów. Mimo że zapewnia paletę kolorów i kreatywnych opcji, w żadnym momencie nie zmusza cię do wciągania się w wewnętrznego Van Gogha. To dość głupie w tym sensie, że nagradza wysiłek, ale nie umniejsza słabej jakości. Wygrana jest świetna, ale nie jest głównym powodem, dla którego chcesz pozostać na dłużej. To krótkie chwile humoru, a także reakcje, które sprawiają, że przyjemnie jest obserwować, jak się rozwija.

Z wysokiej jakości wyborem ustawień, Scribble Hunt dostarcza sporo efektu za wydane pieniądze, pozostawiając nieco miejsca na przyszłe lokacje. Ponownie, może rozlać farbę na podobnym płótnie co Meccha Chameleon, ale przyznając zasługi tam, gdzie są należne, działa na powierzchni, która od tej pory uznawana jest za wystarczająco solidną, by gościć długotrwałą wystawę. To koncepcja, która działa. Jednak pytanie pozostaje: czy jest bardziej skuteczna niż najbliższy rywal?
Choć nie jest tajemnicą, że obie pozycje mają podobieństwa, Scribble Hunt does, dzięki swojej obszernej kolekcji malowalnych elementów scenografii i intuicyjnym mechanikom rozgrywki, stanowi godnego przeciwnika w dziedzinie chowanego. Kilka dodatkowych biomów z pewnością posunęłoby sprawę dalej, trzeba przyznać. Jednak jasno widać, że ma fundament i narzędzia, by rozwijać infrastrukturę w przyszłych aktualizacjach. To, co ma obecnie do dyspozycji, wykazuje sporo obiecującego potencjału. To po prostu kwestia znalezienia aktywnej bazy graczy, która utrzyma statek na powierzchni, że tak powiem.
Podsumowując, to solidna gra PvP, która z łatwością wpasowuje się w zwykle kreatywnie komiczne geny. Czy mogłaby być lepsza? Oczywiście, ale nie zamierzam odejmować punktów za brak oryginalności. Dostarcz ona swój cel i wnosi wystarczająco dużo, by utrzymać cię w śmiechu na krótki okres. Z przyjaciółmi to bezcenny atut sam w sobie. Potrzebuje jedynie nieco więcej treści, by osiągnąć pełny potencjał.
Werdykt

Scribble Hunt dodaje swoje dwa szablony i pędzle do znanego płótna pełnego komicznie bogatych przygód w chowanego, nie po to, by zdetronizować takie tytuły jak Meccha Chameleon, lecz by wytyczyć podobną ścieżkę, która okazała się istnieć jako dowód na proste, lecz dziwnie skuteczne starcia PvP. Trochę dodatkowego mięsa na kościach z pewnością wiele zdziała, przyznam. Mimo to, za to, co pokazuje na swojej palecie, wykazuje sporo potencjału. Mam nadzieję, że uda mu się utrzymać aktywną bazę graczy w najbliższym czasie. Z odrobiną szczęścia, może stać się nowym Picassiem dla twojego Van Gogha.