Connect with us

Recenzje

Recenzja Level Devil (PC)

Updated on
Level Devil Promotional Art

Z perspektywy czasu, prawdopodobnie powinienem był wybrać inną drogę, a nie po prostu rzucić wszelką ostrożność wiatr z oczekiwaniem, że będę równym graczem, a nie kawałkiem mięsa w pokoju. Patrząc wstecz, żałuję, że nie potraktowałem opisu z przymrużeniem oka. Powinienem był wiedzieć, że to było zbyt piękne, żeby było prawdziwe, i że, pomimo tego, iż jedna z jego trzech recenzji nagłówkowych była sfałszowanym odręcznym listem od kogoś, kto jak sądzę był ironicznym alter ego developera, nie będzie to bułka z masłem. Jego uproszczony design wystarczył, by skłonić mnie do uwierzenia, że to sama zabawa. Ale po kilku śmierciach, które wywołały przewracanie oczami, szybko zdałem sobie sprawę, że całkiem trafnie, Level Devil nie był radosną grą platformową 2D, ale absolutnym piekłem żmudnych, ale dziwnie satysfakcjonujących, środowiskowych niespodzianek. Na powierzchni Level Devil wygląda, brzmi i niemal zachowuje się jak tradycyjna gra zręcznościowo-logiczna 2D, wyposażona we wszystkie kartonowe kształty, sprite’y i uniwersalnie rozpoznawalne elementy, które zwykle znajdujesz na samym dnie większości, jeśli nie wszystkich, lokalnych katalogów. A jednak, gdybyś zagłębił się nieco bardziej w tę konkretną historię, faktycznie odkryłbyś inny składnik – irytujący, ale głupio satysfakcjonujący składnik, który jest równie gorzki, co smaczny. Nie jest to zupełnie na tym samym poziomie co Getting Over It With Bennet Foddy – ale przynajmniej próbuje naciskać twoje guziki w podobnym stopniu. I wiesz co? To doprowadza mnie do szaleństwa w okropny sposób, ale wiem na pewno, że nadal tu będę, gdy sytuacja się zaostrzy, by stawić czoła burzy z pełnym przygotowaniem.

Nie oceniaj książki po okładce

Ekran wyboru poziomu (Level Devil) Level Devil nie jest tym beztroskim przeskakiwaczem poziomów, za którego go uważasz; wręcz przeciwnie, to nieubłagana katastrofa czekająca na swój moment, wyposażona we wszystkie wywołujące pulsowanie w skroniach przeszkody, które sprawią, że podrapiesz się po głowie i, po wystarczającej liczbie prób, zakwestionujesz swoją zdolność do ich pokonania. Wygląda niegroźnie, ale jak się okazuje, im bardziej posuwasz się naprzód w kampanii, tym bardziej system zaczyna pozwalać swojej infrastrukturze na włożenie od czasu do czasu kija w szprychy, że tak powiem. Na przykład, jeśli zdarzy ci się przeskakiwać między platformami, możesz odkryć, że sufit ma tendencję do zawalania się, albo że, z jakiegoś całkowicie ci nieznanego powodu, pas kolców jest w stanie wyrosnąć z popiołów i przebić twoje wątłe stopy. Ale tu właśnie leży problem: nigdy nie wiesz, co wydarzy się dalej – co samo w sobie jest problemem. Sterowanie nie jest tutaj problemem; problemem jest fakt, że gra rzuca cię na głęboką wodę bez wiosła i nie robi nic, by trzymać cię za rękę i śpiewać “Kumbaya, My Lord” przez cały wstęp. Jeśli chodzi o mechanikę gry, nie wykracza ona wiele poza schematyczne skakanie, schylanie się czy uniki. Ale to nie ma tutaj znaczenia, bo mógłbyś mieć celność wykwalifikowanego strzelca i zwinność formidable triathlonisty, ale koniec końców, żaden z tych atrybutów raczej nie zwiększy twoich szans na pokonanie potworności, które wypełniają tory przeszkód w Level Devil. Och, to głupi los kieruje tym statkiem. Nie ma znaczenia, czy jesteś najbardziej doświadczonym graczem w pokoju; jeśli Level Devil jest twoim przeciwnikiem, to możesz równie dobrze wymienić swoje żetony.

Przebiegnięcie mili

Poziom platformowy (Level Devil) Boże drogi – jest tu do pokonania ponad 200 poziomów, ludzie. A najlepsze jest to, że żaden z nich nie ma kruchej struktury poziomu wprowadzającego. Szczerze mówiąc, możliwe jest przejście gry w stosunkowo krótkim czasie, choć w dużej mierze zależy to od tego, jak podchodzisz do pewnych przeszkód i od tego, jak dużo luzu gra jest skłonna ci dać, by zapobiec twojemu poddaniu się samodzielnie wywołanemu załamaniu. To jednak nieuniknione, jak sądzę, zważywszy na fakt, że każdy poziom generuje jakiś rodzaj zagrożenia, które musisz pokonać, czy to widocznego, czy ukrytego za zasłoną dymną żywych tekstur i łagodnego błazeństwa. Ale to mała część zabawy: uczenie się na błędach i umiejętność śmiania się z własnych porażek, by zapobiec puszczeniu sobie kilku zwojów. Grafika tutaj nie jest świetna, więc nie spodziewaj się, że zostaniesz powalony z nóg lub pochłonięty przez oszałamiającą lokację, pękającą w szwach od dynamicznych wzorców pogodowych czy nadmuchiwanych elementów scenografii. Pomimo setek poziomów na koncie, Level Devil jest mniej więcej całkowicie zbudowany z dwuwymiarowych kształtów i niewielkich sprite’ów. Jeśli jednak absolutnie uwielbiasz prostokątne struktury, to poczujesz się jak w domu w tym piaskownicy przedszkolaka czterolatka.

Werdykt

Poziom platformowy (Level Devil) Kwestionowalnie sadystyczny mastermind stojący za Level Devil postawił sobie prosty cel: stopniowo zdzierać ostatnie pozostałe fragmenty rozsądku użytkownika i pozostawić go obciążonego żyłami wielkości pęcherzy i cierpliwością świętego. Pod tym względem Level Devil osiągnął swój cel i mogę to osobiście potwierdzić. Gra, choć dziwnie satysfakcjonująca na swój sposób, jest kawałem gorącego śmiecia – i nie mogę przestać jej kochać. Stwierdzenie, że mam wobec niej mieszane uczucia, nie byłoby zbyt dalekie od prawdy, ponieważ zarówno uwielbiam jej prostotę i bezczelne podejście do kreowania sceny, jak i jednocześnie czuję urazę do sposobu, w jaki generuje materiał na ból głowy, jakby to wychodziło z mody. Chyba po prostu nienawidzę tego, kto ją stworzył – ale chyba tak właśnie mam się czuć. Z ponad dwustoma poziomami nieuzasadnionej rzezi i ciągłym zagrożeniem ze strony wrogiego środowiska, które zawsze ma na celu wyśmianie twoich wysiłków, trzymając cię na uwięzi, możesz całkiem łatwo stracić cały weekend na tej nieokiełznanej kreacji. Nie znaczy to, że będziesz cieszył się każdym krokiem, który w niej wykonasz, bo robi sobie z nawyku sprawianie ci większego stresu, niż jest to warte. Jeśli jednak lubisz złośliwe zagadki i niekorzystne tereny, to prawdopodobnie spodoba ci się proces nadymania mózgu przez bezczelność absurdalnych niespodzianek w tym dwuwymiarowym świecie. To relacja miłość-nienawiść, a jednak możesz odkryć, że cieszysz się nią o wiele bardziej, niż początkowo się spodziewałeś. Prawdopodobnie. Po głębszym namyśle…*rozłączono z serwerem*

Recenzja Level Devil (PC)

A Love-Hate Relationship

I have a love-hate relationship with Level Devil. To put it bluntly, if I had a cent for every time the game trolled me (yes, it does troll you), I’d have enough cash to fund my own triple-A RPG. And yet, even with all of those deaths under my belt, I still couldn’t help but find amusement in the bitter learning curve and my relentless pursuit to achieve, well, anything of merit. It’s a simple game, and yes, it’s an annoying game, but then, sometimes the best indie games are.

Jord pełni rolę pełniącego obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie rozprawia w swoich codziennych listach, to prawdopodobnie jest na zewnątrz, pisząc powieści fantasy lub przeczesując Game Pass w poszukiwaniu wszystkich niedocenianych indie.

Advertiser Disclosure: Gaming.net is committed to rigorous editorial standards to provide our readers with accurate reviews and ratings. We may receive compensation when you click on links to products we reviewed. Please Play Responsibly: Gambling involves risk. Never bet more than you can afford to lose. If you or someone you know has a gambling problem, please visit GambleAware, GamCare, or Gamblers Anonymous. Casino Games Disclosure:  Select casinos are licensed by the Malta Gaming Authority. 18+ Disclaimer: Gaming.net is an independent informational platform and does not operate gambling services or accept bets. Gambling laws vary by jurisdiction and may change. Verify the legal status of online gambling in your location before participating.