Recenzje
Recenzja Geometry Dash (PC i Mobile)
Gdyby nie przesadne efekty i głupio wpadająca w ucho ścieżka dźwiękowa, prawdopodobnie dawno, dawno temu wysłałbym zarówno swój telefon, jak i Geometry Dash, przez kuchenne okno. A jednak jest w tym coś, co sprawia, że wracam, by przeżywać ten sam ból i udrękę. Frustrująco, istnieje tu pokusa niepodobna do żadnej innej gry mobilnej — przymus, by piąć się w górę procentów i wreszcie ukończyć poziom po ponad stu próbach. Nienawidzisz tego, ale chcesz więcej. I po chwili po prostu zdajesz sobie sprawę, że twoja głowa kołysze się do rytmu z zegarkową regularnością. Jesteś w transie i nie możesz z niego uciec. To, niestety, jest Geometry Dashowe przekleństwo, które w końcu pochłania cię w całości. Jest boleśnie uzależniające, a jednocześnie bezpardonowo trudne. Dobrze, że chociaż jest muzyka. Geometry Dash nie jest mechanicznie skomplikowane, ani nie jest grą wymagającą długiego treningu, by przez nią przejść. Cholera, nie musisz nawet być matematykiem, by złamać jej formułę — wystarczy chętna dusza z więcej niż wystarczającą ilością czasu, by poświęcić życie mozolnemu zadaniu, cóż, skakania w odpowiednim momencie. I to jest wszystko, czym ta gra jest: głupio szybką grą rytmiczną, która każe ci skakać, odbijać się i czasem latać przez szerokie spektrum żywiołowych światów, gdzie bloki, kolce i krzykliwe przeszkody orbitują wokół tej tapiserii. Brzmi to raczej prosto na papierze i w pewnym stopniu tak właśnie jest. Ale to barykady uniemożliwiające płynny postęp sprawiają, że jest ona o wiele trudniejsza, niż powinna być.
W przeciwieństwie do wielu gier platformowych i rytmicznych na rynku, Geometry Dash nie ma punktów kontrolnych, co oznacza, że jeśli uderzysz w choćby jeden obiekt, czy to ścianę, kolec czy inny sześcian, musisz zaczynać od zera. Ścieżka dźwiękowa zaczyna się od pierwszego uderzenia, a ty wracasz na pozycję przy pierwszej przeszkodzie. Na początku jest to coś, co możesz zignorować i wyśmiać. Ale im bardziej się temu poddajesz, tym bardziej zaczynasz zdawać sobie sprawę, że szanse na kiedykolwiek dotarcie do końca są znacznie niższe niż w jakiejkolwiek innej grze mobilnej, kiedykolwiek. I o to chodzi w Geometry Dash: ty nie wygrywasz; po prostu powtarzasz ten sam proces w kółko, aż uda ci się dotrzeć do punktu kulminacyjnego. Trzeba powiedzieć, że choć możesz pokonać poziomy w Geometry Dash, zdobycie praw do przechwalania się i kart tytułowych związanych z ukończeniem nie jest czymś, co odblokujesz w jedną noc. Problem w tym, że przy tak absurdalnie wysokim skoku trudności, około połowa graczy ma tendencję do porzucania nadziei na kiedykolwiek znalezienie szczytu, zanim pokona pierwsze dwa poziomy. Ale tam, gdzie wiele gier mobilnych nie potrafi zmusić cię do powrotu i dania kolejnej szansy, Geometry Dash, pomimo wszystkich swoich żmudnych niespodzianek, daje ci powód, by szukać kolejnego zastrzyku dopaminy. Odinstalujesz ją ze złości, ale wciąż będziesz ją pobierać raz za razem, by móc połechtać swoje ego.
Jak powiedziałem, gdyby nie irytująco wpadające w ucho utwory i psychodeliczne projekty poziomów, Geometry Dash nie byłoby taką potęgą. Przyznam, jest tylko tyle razy, ile możesz słuchać tych samych beatów i wstępnych nut na ścieżce, zanim zaczną cię wiercić w mózgu, ale oddając sprawiedliwość, gra faktycznie ma kilka świetnych melodii i mnóstwo uroku. Wizualnie jest prosta. Jednak każdy poziom znajduje też różne sposoby, byś cały czas zastanawiał się nad następną przeszkodą. W jednej chwili możesz szybować przez ultrafioletową szczelinę, a w kolejnej obracać urządzenie do góry nogami, by zmierzyć się z lustrzanymi sterowaniami. Fakt, że nie możesz zapauzować gry ani nawet przygotować się na to, co przed tobą, również oznacza, że zawsze jesteś zmuszony myśleć na bieżąco. To wyciskający pot chaos, ale też mnóstwo zabawy, by się przez niego przedzierać, nawet z uporczywym bólem głowy, który wewnętrznie utrwala rytm utworu, który nienawidzisz kochać i kochasz nienawidzić. Jeśli potrafisz znieść bóle głowy i częste kłujące bóle w sercu za każdym razem, gdy nie udaje ci się poprowadzić sześcianu, powinieneś być w stanie znaleźć tu rozrywkową grę, która zajmie cię na godziny, minuty, a może nawet sekundy. Wątpliwe, byś odszedł z niej z poczuciem dumy i satysfakcji, ale przez cały czas, gdy zdecydujesz się stukać w ekran i kiwać szyją do rytmicznego bluesa jej psychodelicznych korzeni, będziesz miał coś, co zajmie twój umysł. I to jest tak naprawdę wszystko, co się liczy. To początkującym kompletystom współczuję.
Werdykt
Geometry Dash może być twoim najlepszym przyjacielem lub najgorszym wrogiem, w zależności od tego, czego szukasz, a także co chcesz osiągnąć z wygodnego zacisza własnego domu. Jeśli twoją fantazją jest szybkie równanie, które sprawi, że poczujesz się jak najmądrzejsza osoba w pokoju, to prawdopodobnie tego tu nie znajdziesz. Ale jeśli szukasz mozolnie trudnej gry mobilnej, która będzie wyrywała ci włosy z głowy godzinami, to szczerze nie znajdziesz lepszego kremu do depilacji niż ten. Geometry Dash to nie jest fizyka kwantowa i zdecydowanie nie jest to rachunek różniczkowy na piątkę; to uproszczone równanie z zbyt wieloma zmiennymi w przebraniu. To problem, którego rozwiązywanie będziesz czynnie nienawidzić, a jednocześnie taki, nad którym będziesz się głowić raz za razem, by zaspokoić dość niszową potrzebę. Szanse na kiedykolwiek znalezienie prawdopodobnej odpowiedzi na jego chaos są przygnębiająco małe, to prawda, ale nie znaczy to, że nie będziesz w stanie cieszyć się procesem opracowywania własnego rozwiązania. A nawet wtedy przynajmniej będziesz miał znakomitą ścieżkę dźwiękową, by złagodzić ból. To małe rzeczy się tu liczą, naprawdę.
Recenzja Geometry Dash (PC i Mobile)
Tougher Than Algebra
If it’s a swift equation that’ll make you feel like the smartest person in the room that tickles your fancy, then you probably won’t find that here. But, if it’s a painstakingly tough mobile game that’ll keep you tearing the hairs from your scalp for hours that you’re after, then you honesty won’t find a better hair removal cream than this. And I mean that in a good way, believe it or not.