Recenzje

Recenzja ENA: Dream BBQ (PC)

Zaktualizowano on
ENA: Dream BBQ Promotional Art

Nie tak dawno temu byłem pełen radości i ekscytacji, zdecydowany głęboko zagłębić się w senne widzenie Joela G, debiut ENA. Ale teraz — teraz nie jestem już tak pewien, co do myślenia, działania, jedzenia, mówienia czy nawet oddychania. Znalazłem się w króliczej norze niekonwencjonalnego myślenia i nielogicznych pomysłów, planując następny krok, często zastanawiając się, jak na ziemię będę mógł się od tego odbudować. Chciałbym wam to wyjaśnić — uwierzcie mi, chciałbym. Ale nie potrafię. Jest taki dziewięćdziesięciominutowy miraż, którego po prostu nie mogę strawić, ani nawet spróbować przetłumaczyć na słowa. A jednak czuję, że próbując aktywnie wyłączyć to z mojego umysłu, nie dawałbym temu… czemuś… kredytu, na jaki to zasługuje. I być może, ENA: Dream BBQ zasługuje na kredyt. Przynajmniej, sądzę, że tak.

Gdybyście mi powiedzieli, że spędziliście dwadzieścia minut gapiejąc na wielbłąda w lateksowej koszuli i hokejowej masce, zaśmiałbym się i powiedziałbym: tak — zagraliście w ENA: Dream BBQ, też, prawda? Na marginesie, taka osobliwość nie istnieje w abominacji Joela G, symulatorze spaceru (przynajmniej według moich wspomnień) — ale miałbym trudności z wyobrażeniem sobie, biorąc pod uwagę, że cała gra jest, ze wszystkim szacunkiem, koszmarem z jednym za wielu demonami paraliżu snu, których wewnętrzne mechanizmy zalewają. Ale to Joel G, w skrócie, i tak, jeśli nie znacie jego pracy, to możecie mieć trudności z rozpaleniem ognia w tym pożarze.

Czy jesteście jeszcze tutaj? O, dobrze — nie jestem sam ze swoimi myślami. Gotowi rozwiązać zagadkę, jaką jest wątpliwy umysł Joela G? W takim razie wpadnijmy do króliczej nory.

To Się Wydarzyło

Scena z gry (ENA: Dream BBQ)

ENA: Dream BBQ jest przede wszystkim symulatorem spaceru, a zatem pretekstem, aby odpocząć palce na jakiś czas i zanurzyć się w zaskakującym świecie surrealistycznych fantazji i abstrakcyjnych horrorów. Jest to trochę jak obraz w ruchu, tylko, że kotary nie pasują do firanek, a nie ma żadnego prawdopodobnego wyjaśnienia dla niemal wszystkiego, co tworzy jego canvas. Jest to dziewięćdziesięciominutowa męka, a drugi i trzeci rozdział tej serii wciąż pozostają pod kluczem. Pierwszy etap tego epizodycznego piekła, z którym szczerze walczę, aby opisać bez utraty przytomności, rozgrywa się w świecie marzeń z tysiąca ruchomych części. Są warstwy, oczywiście, ale co do waszego celu, dobrze, musicie tylko podążać liniowo do gorzkiego końca i przywitać się z kilkoma ekstrawaganckimi postaciami po drodze.

Nienawidziłbym zdradzić zbyt wielu spoilerów, więc dla dobra zachowania szczegółów gry, pozostawię wam to: ENA: Dream BBQ nie jest tak bardzo o celu, ale o podróży, i o znajomych, których spotykasz po drodze. A ci znajomi, o których mówię, niespodziewanie są tak normalni, jak gaśnica przeciwpożarowa w body. Na przykład, początkowa partia postaci, których spotykasz podczas waszego dziwnego, ale wspaniałego zanurzenia w króliczej norze, są, można powiedzieć, “słodki i kwaśny” — opis, który Joel G sam nadał im. I jestem skłonny zgodzić się z tym; Dream BBQ ma kilka ekstrawaganckich osobowości. A kiedy mówię ekstrawaganckie, mam na myśli postacie, które nie wiedzą, czy idą, czy przychodzą, czy w ogóle są świadome.

Po prostu Idź Za Tym

NPC w niezwykłym świecie (ENA: Dream BBQ)

Uwierzcie lub nie, jest coś więcej do historii niż po prostu przeskakiwanie między abstrakcyjnymi dzielnicami i rozmawianie z dziwnymi osobami. Są cele — zadania, które wymagają od was użycia dziwnych narzędzi na… no, dziwne mechanizmy i obiekty. Ale to nie oznacza, że ENA: Dream BBQ jest zagadkową grą; jest to wszystko bardzo liniowe, w rzeczywistości. Jest to gra, z którą po prostu idziesz i powstrzymujesz się od zadawania pytań o to. Jeśli coś się wydarzy — to po prostu idź za tym i założ, że ma jakiś cel w świecie, po którym się poruszasz.

Podczas gdy ENA: Dream BBQ nie jest prawdopodobnie zdobywcą nagród za swoje komponenty wizualne, jest prawdopodobnie w stanie dać wam coś, o czym będziemy pisać do domu. Jest to celowo mylące i robi wszystko, aby utrzymać was w niepewności co do następnej przeszkody lub lokalizacji w waszym ciągłym poszukiwaniu odpowiedzi na to, co się dzieje na ziemi. Ale to jest tam, gdzie gra znajduje swoje miejsce: w osobliwościach i nielogicznym charakterze portretu, który tak desperacko próbuje uchwycić. Mówiąc prosto, będziecie pamiętać to, czy chcecie, czy nie. I tak, wygląda to na nieestetyczne — ale to jest punkt, myślę. A jeśli nie, to cóż, moglibyście mnie oszukać.

Werdykt

Korytarz do złowieszczego królestwa (ENA: Dream BBQ)

Po raz pierwszy w moim życiu nie mam słów, aby opisać, jak się czuję. Z jednej strony, sądzę, że jestem zadowolony z tego, jak się wszystko potoczyło w ENA: Dream BBQ. Ale z drugiej strony, jestem trochę zaniepokojony przyszłością, a co więcej, tym, co przyniesie drugi rozdział serii Joela G. Jestem w zawieszeniu, więc podczas gdy jestem na ogrodzeniu co do wielu jego ruchomych części, jestem, za to, co się liczy, dziwnie podekscytowany, aby zobaczyć, dokąd ta podróż nas zaprowadzi następnym razem. Bo cóż, chyba, że macie dar jasnowidzenia, nie ma szans, aby przewidzieć, co może wyłonić się spod deski w odpowiednim czasie. To jest uczucie, z którym jestem skłonny się zgodzić, przynajmniej do czasu, aż następny autobus przyjedzie, aby zabrać mnie na następny przystanek.

ENA: Dream BBQ jest przypuszczalnie jedną z najdziwniejszych gier, jakie kiedykolwiek zagrają w waszym życiu. I nie, nie dodaję do tego żadnej soli, również. Jest to, dzięki jego absurdalnemu użyciu abstrakcyjnej logiki i niekonwencjonalnych projektów, gra, która pozostawi was z o wiele więcej pytaniami niż odpowiedziami. A cóż, będziecie to kochać. Myślę, że ja to kocham, ale jednocześnie czuję, że ma mnie w szachu, i że ma jakąś nadprzyrodzoną władzę nademną. To Joel G, kołyszący piórami i ciągnący za sznurki, który pozostawia takie wrażenia, być może. Cokolwiek to jest, jestem za tym. Nie wiem, co to jest, ale cokolwiek to jest — jestem za pomysłem powrotu. Pozwólcie, aby ENA była z nami.

Recenzja ENA: Dream BBQ (PC)

W Moich Najciemniejszych Marzeniach

Jeśli celem ENA: Dream BBQ było pozostawić mnie zdezorientowanym i skonfundowanym poza wiarę, to udało mu się dokładnie to. Nie potrafię tego wyjaśnić, a jednak czuję, że pragnę więcej z tego. Po prostu… *długi westchnienie*

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.