Recenzje
Recenzja Echoes of Aincrad (PS5, Xbox Series X/S, & PC)
Gdybym zalogował się do gry wideo, a potem dowiedział się, że umieranie w niej oznacza śmierć w prawdziwym życiu, nie spieszyłbym się, aby wykonywać zadania. Prawdopodobnie byłbym sparaliżowany niezwiem, próbując zrozumieć, jak niegroźna sesja gry eskalowała do czegoś prosto z The Hunger Games. Nawet pisanie tego zdania jest wystarczające, aby mnie trochę zaniepokoić. To właśnie sprawia, że pomysł Sword Art Online jest tak przekonywujący. Tysiące graczy ochotniczo weszło do Aincrad, tylko po to, aby odkryć, że są uwięzieni wewnątrz gry, w której każdy błąd może być ich ostatnim.
Poprzednie gry Sword Art Online naturalnie koncentrowały się na znanych postaciach, takich jak Kirito, Asuna, Lisbeth, Alice i reszta ukochanej obsady serii. Wszystkie one cofają się w najnowszej odsłonie, po prostu zatytułowanej Echoes of Aincrad. Zamiast tego, pozwolą ci być w centrum uwagi. Własny, dostosowany protagonista już mnie ekscytował. Po jednej stronie, historia mogła wreszcie opowiedzieć oryginalną historię, której nigdy wcześniej nie widziałem. Był miejsce na rozwój, nie tylko na poziomie gry, ale także na poziomie historii i eksploracji.
Niestety, ta obietnica nigdy nie spełnia się całkowicie. Zamiast przyjąć prawdziwie oryginalną przygodę, Game Studio i Bandai Namco powracają do tego, co im znane. Efekt końcowy jest znany. To powtarzalne. Co gorsza? Historia nadal opiera się na ustanowionych postaciach, których umiejętności i urok już znamy na pamięć. Więc, co było celem wprowadzenia dostosowanego protagonisty po raz pierwszy? I po kolejnej straconej okazji, czy Sword Art Online gry mogą nadal dostarczać doświadczenie, na które fani czekali? Oto moja Echoes of Aincrad recenzja, podsumowująca myśli, które miałem po ochotniczym powrocie do Aincrad.
Bez powrotu
Sword Art Online’s pomysł zawsze był porywający od samego początku. Gra wirtualnej rzeczywistości MMO, która nie pozwala opuścić jej, dopóki nie dotrzesz do końca jej 100 pięter pełnych przygód. Gra śmierci, w której przegrana z przeciwnikiem lub bossem oznacza śmierć w prawdziwym życiu. To historia w historii, która wie, jak ustalić wysokie stawki od samego początku. Ale to historia, którą fani anime i mangi znają zbyt dobrze. Więc, aby Echoes of Aincrad zmieniło sprawy, wydawało się mądrym wyborem. Tym razem, jesteś beta-testerem. Twoim zadaniem jest nauczyć się mechaniki, wiedzy, jak walczyć, zbierać zasoby i eksplorować świat. W ciągu kilku miesięcy, gra wirtualnej rzeczywistości MMO jest gotowa do startu. Jednak rzeczy nie idą całkowicie zgodnie z planem.
Wszystkich graczy, którzy zapisali się do gry, około tysiąca, gromadzi się wokół centrum. Mówi się im, że nie mogą opuścić gry, dopóki nie pokonają wszystkich jej wymagających pięter. To się jeszcze pogarsza. Przegrana z jakimkolwiek przeciwnikiem lub bossem oznacza śmierć w prawdziwym życiu. Jak możesz sobie wyobrazić, jest wiele zamieszania wśród graczy. Mieszanka gorących emocji szalejących dziko. To tutaj znajduję, że Echoes of Aincrad ma wielką okazję zaangażować gracza. Poprzez rozbicie procesu emocjonalnego postaci i tego, jak przetrwała. I do pewnego stopnia, cieszysz się pewnymi postaciami i ich unikalnym podejściem do niebezpieczeństwa. Główny focus będzie na protagoniście, którego spędzasz czas, wybierając jego twarz, ciało, włosy, broń i zbroję.
Twoje miejsce na świecie
Niestety, twój protagonista ledwie dostaje uwagę, na którą zasługuje. Ma ledwie wielowymiarową postać i osobowość. Podczas cutscen, kiedy jego postać byłaby bardziej rozwinięta, ledwie powie słowo. Najwięcej, co robi, to kiwa głową i potrząsa nią. I nawet wtedy, jego odpowiedź ma niewielki wpływ na to, jak twoi towarzysze zdecydują się posunąć historię do przodu. Jeśli cokolwiek, twoi towarzysze dostają więcej uwagi. Ich tło i urok są bardziej rozwinięte. Dla nowicjuszy, mogą nadal mieć trudności z zbliżeniem się do niektórych postaci wspierających. Ale dla fanów Sword Art Online, będą szczęśliwi spotkać swoich ulubionych ponownie.
Jednym z problemów, które najbardziej szkodzi historii, jest tempo. Na początku, spędzasz zbyt wiele godzin w fazie testowania beta. W tym momencie, gracze jeszcze nie ujawnili swoich prawdziwych tożsamości. Dopiero po uruchomieniu ich postacie zaczynają naprawdę przybierać kształt. Ale wtedy spędzasz więcej czasu na misjach. Chociaż niektóre walki z bossami mogą mieć interakcje postaci i cinematiczne cutsceny, ledwie dotykają głęboko tematów, które mają znaczenie. Emocjonalne zamieszanie, jakie musi wywołać gra śmierci, i jak ją radzą sobie. W końcu, dialog jest pełen anime-tropów. To proste, słodkie i przewidywalne. Cenię sobie silne obsadzenie głosowe i pełne angielskie dubbing, jednak.
Szukanie ukrytych skarbów
Mapa w Echoes of Aincrad jest dość ogromna. Jest otwarta, dając wrażenie nieograniczonej eksploracji. Jednak szybko odkryjesz, że musisz połączyć się między centrami, aby odblokować nowe obszary. I nawet wewnątrz tych centrów, musisz wybrać quest, a to odblokujesz konkretny, eksplorowalny obszar. Więc, nie, to nie jest gra otwartego świata. Wygląda tylko tak, zakładam, aby pasować do MMO gry wewnątrz gry w Sword Art Online franczyzie.
W przeciwnym razie, eksplorujesz pół-otwartą grę, połączoną za pomocą centrów. Zakładam, że byłoby dobrą ideą, gdyby mapa wydawała się zbyt rozległa, aby być przytłaczająca. Ale mapa jest ogromna tylko w skali i nie pełna rzeczy do zrobienia. Jeśli cokolwiek, twoje dwa najważniejsze cele podczas niemal każdej wyprawy na świat będą polegać na znalezieniu skrzyń z skarbami i walce z przeciwnikami po drodze.
Skrzynie z skarbami są często ukryte z dala od głównego szlaku, co sprawia, że są ekscytujące do odkrycia. Po jakimś czasie, jednak, zaczniesz zbierać podobne przedmioty lub ledwie użyteczne. Ostatecznie, wysiłek znalezienia ukrytych skrzyń nie równa się nagrodzie. Co do spotkań z przeciwnikami, są one na pewno zabawne dzięki systemowi walki, o którym będę mówił za chwilę. Na pewno wolałbym więcej różnorodności wrogów. Obecnie, wrogowie często wydają się powtarzalni w walce. Mogą nawet wyglądać podobnie, z wyjątkiem zmian w rozmiarze lub kolorze. Ponieważ niektórzy wrogowie są dość łatwi do pokonania, kończysz się nudząc, wpadając w kolejnego wroga, którego już kilka razy wcześniej walczyłeś.
Z bliska
Coś jeszcze o eksploracji. Wiesz, te irytujące niewidzialne ściany, które zawsze wydają się zaniedbaniem? Jasna ścieżka przed tobą, której nie wolno ci podejść, po prostu dlatego, że nie odblokowałeś konkretnego questu dla niej? Tak. To kolejny problem w Echoes of Aincrad.
Byłem gotowy zagłębić się w lochy, i jak powtarzalna jest ich układ i projekt po jakimś czasie. Ale oszczędzę teraz wad. Zamiast tego, ważne jest, aby zauważyć, jak przyjemna może być walka w Echoes of Aincrad . Kiedy masz mieszankę lekkich, ciężkich i specjalnych ataków, oraz uników i parowania, które musisz ustawić dokładnie, walka może być dość satysfakcjonująca. Echoes of Aincrad wprowadza niektóre elementy Soulslike, bez okrucieństwa, które z tym idzie. Kilka uderzeń, na przykład, jest wystarczających, aby pokonać większość wrogów. Jednak nadal są one podłączone do miernika, który zasilasz agresją. Punkty odpoczynku są tutaj, a także przychodzi z zastrzeżeniem, że wrogowie odradzają się.
Kocham również to, że bronie mogą łączyć się, aby utworzyć silniejszą wersję. Lub przenosić premie i punkty statystyk. W ten sposób, znajdowanie nowych broni często wydaje się ekscytujące, aby pobawić się sześcioma lub więcej broniami, które możesz wyposażyć. Podczas każdej walki, możesz również łączyć siły z towarzyszem. Są oni dość przydatni, pomagając odwrócić uwagę wrogów i nawet ich pokonać. Mają one własne mierniki i ścieżki ulepszeń. I kocham to, że różnią się one również w biernych zdolnościach, które zapewniają ci.
Werdykt
Więcej rzeczy poszło nie tak w Echoes of Aincrad niż poszło dobrze. Tak bardzo, że nawet w zaletach, które mogłem znaleźć, zostały one zniszczone przez wady. Chociaż jest absolutnie wspaniale, że mogę ponownie wejść do świata Aincrad i doświadczyć gry śmierci z nowej perspektywy, wpływ emocjonalny i nagrody ledwie się ziszczają. Tempo jest zbyt wolne, a twój dostosowany gracz jest ledwie interesujący. Eksploracja może mieć przewagę większego, bardziej szczegółowego świata. Jednak jest ledwie wypełniona interesującymi interakcjami ze środowiskiem, NPC lub zadaniami pobocznymi. Na froncie walki, na pewno będziesz cieszyć się prostą akcją walki. Ale, kiedy wrogowie są powtarzalni, odbiera to twoje zainteresowanie grą po jakimś czasie.
Nie jestem pewien, czy problemy w Echoes of Aincrad mogą być naprawione za pomocą magicznej różdżki. Wydają się one zbyt wrodzone, niezależnie od tego, czy jesteś nowicjuszem, czy weteranem Sword Art Online gier. I czy wspomniałem, że Echoes of Aincrad jest tylko dla jednego gracza? To rozczarowujące, biorąc pod uwagę, jak duży potencjał ma pomysł gry śmierci na historię i walkę. Ale och, cóż.