Recenzje
Recenzja Car Service Simulator (Xbox Series X|S i PC)
Pierwszą rzeczą, którą zadałem sobie, gdy usłyszałem, że Red Axe wydaje grę o naprawie pojazdów, było dlaczego miałbym chcieć spędzać czas z czymś, czego aktywnie nie lubię? Samochody, choć świetnie służą do przenoszenia Cię z punktu A do punktu B, są prawdziwą koszmarną uciążliwością w utrzymaniu. Na szczęście mam brata, który zna się na wtryskiwaczach tak dobrze, jak na uszczelkach, więc nigdy nie musiałem spędzać tyle czasu pod maską. Kopanie w koło to moja specjalność, ale to tyle, ile kiedykolwiek jestem gotów poświęcić, jeśli chodzi o majsterkowanie przy dziesięcioletniej kupie śrub.
Na szczęście nie musiałem potrzebować wyrywać włosów z głowy, aby przywrócić kilka pojazdów na drogę, ponieważ Car Service Simulator znacznie ułatwił proces odbudowy samochodów, bardziej niż kiedykolwiek obiecał mój lokalny mechanik. To także uświadomiło mi słonia w pokoju. Dlaczego płaciłem ogromną opłatę za to, co według gry było szybkim i prostym rozwiązaniem? Głęboko w sobie wiedziałem, że zostałem oszukany i że dobrowolnie wyrzucałem pieniądze na zlecenia, które prawdopodobnie mógłbym wykonać sam. Nawiasem mówiąc, podkreślam tutaj słowo prawdopodobnie.
Na początku myślałem, że Car Service Simulator będzie jak zagubiony język, którego muszę się nauczyć, prawie jak małe dziecko potykające się o litery alfabetu, z drewnianymi klockami, puszystymi czyścikami do rur i plastikowymi kluczami. I częściowo było tak. Jednak w przeciwieństwie do Car Mechanic Simulator — gry, która próbuje wpychać skomplikowane procedury w gardło — Car Service Simulator wydawał się znacznie łatwiejszy do podjęcia. Zlecenia, na przykład, były celowo uproszczone, podobnie jak mechanika i rutyny przypominające kamienie milowe. Samochód ryczał i jęczał, wjeżdżając do garażu, a ja, idiotyczny „techniczny” który nie potrafił odróżnić kierownicy od poduszek powietrznych, otrzymywałem listę instrukcji. Część była usuwana, a inna wpadała na swoje miejsce. Zarabiałem kilka dolarów i po prostu przechodziłem do kolejnego zlecenia.
Car Service Simulator nie polega na budowaniu idealnych pojazdów i dawania im pięcioletniej gwarancji. W rzeczywistości jest to znacznie prostsze. Stopniowo realizując kontrakty, możesz zarabiać pieniądze, odblokowywać lepszy sprzęt, budować swoją reputację i, jeśli masz szczęście, poszukiwać części zamiennych na złomowisku. Jest też trochę księgowości, w którą możesz zanurzyć swoje tłuste ręce, z sekcją finansową wymagającą zrównoważenia budżetu, pozyskiwania lepiej płatnych zleceń i poświęcania fabrycznych części na rzecz wiaderków śrub i podobnych rzeczy w tylnej części wózka. Jednak w swoim rdzeniu oferuje prostą symulację mechanika.
Oprócz niewielkich właściwości otwartego świata, scenariuszy na złomowisku i lekkich elementów księgowości, gra jest dokładnie tym, czym się wydaje: zbiorcą usterek, z których niektóre są czysto mechaniczne, inne zaś tak prostymi, jak szybka wymiana konkretnych części. Na początku masz kilka luźnych zestawów, z którymi możesz się potykać — zadania wymagające inspekcji części, ich usunięcia i wymiany przed kopnięciem koła i wystawieniem faktury klientowi. Choć nie jest to praca łamiąca plecy, jest to skrupulatne rzemiosło, które często wymaga myślenia poza schematem. Gdzieś jest silnik, który desperacko chce ryczeć, a Twoim zadaniem jest zapewnić, że tak się stanie.
Jest tu satysfakcjonująca gra, która wie, jak napędzić Twoje koła zębate. Niezależnie od tego, czy jest to usterka mechaniczna, czy problem techniczny z systematycznym projektem, gra sama w sobie jest, w przeważającej części, bardzo zabawna do składania. W miarę jak kontrakty stają się bardziej złożone, świat oferuje Ci więcej rzeczy, na które możesz rzucić klucz, czy to trudniejsze zlecenie, bardziej wszechstronne narzędzie, czy moduł pojazdu pozwalający eksplorować bardziej pracochłonne ścieżki. Chodzi o to, że kampania daje Ci solidną bazę do pracy. Nie jest to nic szczególnego, ale podejmuje wysiłek, by zmieścić wiele w swoim podwoziu, z wystarczającą liczbą kontraktów, mechanicznymi scenami i dodatkowymi aktywnościami, abyś miał co robić.

Nie zrozum mnie źle, Car Service Simulator jest dobrą grą, ale jest też grą, której wydaje się brakować kilku kluczowych elementów. Z niepokojącą ilością problemów technicznych i wątpliwymi wyborami projektowymi, może być bardzo trudne cieszyć się doświadczeniem, nie wpadając przypadkowo w obszary, które uniemożliwiają maksymalne wykorzystanie czasu z nią. Graficznie plasuje się w raczej przeciętnym polu, z w większości dokładnym odwzorowaniem przemysłu motoryzacyjnego, ale z równą dawką niedopracowanego otwartego świata, który niewiele wnosi do ogólnej jakości obrazu. Jednak tego można się spodziewać w grze symulacyjnej. Nie jest ładna, ale spełnia swoje zadanie przy użyciu dostępnych narzędzi.
Poza kilkoma luźnymi nakrętkami i śrubami w wizualnym wydaniu, Car Service Simulator ma sporo zalet. Chociaż części otwartego świata są nieco nijakie i przytłaczające, inżynieryjna strona gry jest szczerze satysfakcjonująca do przejścia. Mając wystarczającą liczbę kontraktów, opcji personalizacji i dróg dla graczy do eksperymentowania z różnymi częściami i kosmetyką — na przykład malowaniem, ulepszeniami wydajności i zestawami nadwozia — nie powinieneś mieć problemu ze znalezieniem wystarczającej ilości materiału do zabawy. Czy jest to realistyczna symulacja inżynierii pojazdów? Nie. Czy sprawia, że monotonne prace wydają się dziwnie satysfakcjonujące i warte krwi, potu i łez? Tak. Czy potrzebowałaby nieco więcej „mięsa” w kościach, aby poszerzyć swoją atrakcyjność? Absolutnie.
Werdykt

Car Service Simulator daje początkującym „kopaczom” kół szansę, by rzucić klucz na świat technologii motoryzacyjnej, oferując prostą symulację otwartego świata, która, choć pozbawiona wizualnej i mechanicznej złożoności, jest bardzo zabawna na pewien czas. Nie musi być najtrwalszą grą symulacyjną na rynku, ale jest przyzwoita, podobnie jak coroczny przegląd, utrzymuje elementy w miejscu wystarczająco długo, by pomóc Ci wyjść z garażu i cieszyć się zakupem. Jak samochody ogólnie, jednak, jest skazana na awarię w pewnym momencie.