Recenzje
Camper Van: Make it Home Recenzja (PC)
Choć Unpacking nie zapoczątkował systemu projektowania wnętrz i lo-fi aranżacji mebli, to właśnie on ugruntował przekonanie, że nie wszystkie gry muszą mieć skomplikowane mechaniki i niepohamowanych bohaterów z nieskończoną liczbą wątków fabularnych, aby odnieść sukces. To właśnie to minimalstyczne podejście, które przyjął – takie, które angażowało użytkowników w układanie kwiecistych wzorów i sortowanie ołówków według rozmiaru – podbiło serca milionów, nie potrzebując przy tym zagmatwanych elementów. Wyznaczył ten ton i tym samym pozwolił rozkwitnąć niezliczonym innym aspirującym grom typu idle clicker i symulatorom architektury kieszonkowego formatu. Weźmy na przykład Camper Van: Make it Home. Choć to nie jest Unpacking, to dzieli z nim tę samą podstawową DNA i strukturę kostną przodka, które poznaliśmy i doceniliśmy. I wiecie co? Jestem z tego powodu w siódmym niebie. Dużo tu mówiłem o Unpacking, i to nie bez powodu. Powód, dla którego połączyłem te dwie gry, wynika głównie z faktu, że pomijając lokalizacje, podstawowa pętla rozgrywki jest praktycznie identyczna, a głównym celem jest rozmieszczanie drobnych przedmiotów w określonych obszarach i tworzenie formalnych aranżacji, które pomagają podnieść walory małych zakamarków przestrzeni i sprawiają, że inne obszary błyszczą w swoim unikalnym otoczeniu. Jedyna uderzająca różnica tutaj to oczywiście kamperowe tło, które gra wysuwa na pierwszy plan doświadczenia. Mimo to, w tej mieszance wciąż tkwią te same podstawowe, choć powszechnie ukochane składniki. Pytanie, na które tu szukamy odpowiedzi, to czy Camper Van: Make it Home robi to samo trochę lepiej. Aby znaleźć tę odpowiedź, będziemy musieli rozpakować ją bardziej szczegółowo.
A Nomad’s Life for Me
Żeby stwierdzić oczywiste, Camper Van: Make it Home nie trzyma się tradycyjnego, często chaotycznego schematu układania w stos à la House Flipper, zamiast tego decydując się na rozgrzewającą serce kompozycję minimalistycznego designu i przystępnych sterowań. W przeciwieństwie do tak wielu innych podróżniczych opowieści o dorastaniu, z radością wybiera prostsze, mniej przytłaczające podejście, skupiając się na prostej czynności aranżowania, zmieniania i w zasadzie dekorowania serii przytulnych kamperów na tle różnych sielskich scenerii – plaż, lasów i nadjeziornych zacisz, by wymienić tylko kilka. Podobnie jak Unpacking, gra zleca ci przeszukiwanie wyboru walizek i innych przedmiotów – skarbnic pełnych książek, roślin i różnorodnej dekoracyjnej flory – i umieszczanie ich w porządku, który wydaje się prawdopodobny i praktyczny. Na szczęście gra nie karze cię też za podejmowanie złych decyzji; wręcz przeciwnie, nagradza za eksperymentowanie z różnymi opcjami i tworzenie zenowej atmosfery. To w zasadzie wszystko, co chce zrobić w swoim krótkim czasie na rynku: zapewnić ci kilka podstawowych narzędzi do stworzenia sceny i nagrodzić owacją na stojąco za włożoną pracę, niezależnie od wyniku. Nie mogę się do tego przyczepić.
What’s Mine Is Yours
Camper Van: Make it Home nie może się pochwalić niczym szczególnie wyjątkowym w dziale fabuły, jednak prezentuje ci hojną kolekcję unikalnych kamperów, układów i innych poziomowych łamigłówek zen do przerobienia w ramach stosunkowo obszernej, epizodycznej osi czasu, przy czym każdy kamper zapewnia własną serię wyzwań, tematycznych projektów i zwrotów akcji do przeanalizowania z drobiazgową dokładnością. Ponownie, nie ma tu zbyt dużego wyzwania, głównie dlatego, że jego jedynym celem jest przedstawienie spokojnego i wyrozumiałego środowiska, a nie, na przykład, bezpardonowo trudnego i zagmatwanego. Ale mogę to potwierdzić; biorąc pod uwagę wszystko, stanowi to miłą niespodziankę i niezwykle przyjemną zmianę tempa. Oprócz przystępnych mechanik i swobodnej natury systemu progresji, Camper Van: Make it Home wnosi też kolejny punkt zainteresowania – a jest nim kroplisty styl artystyczny. Wystarczy powiedzieć, że jak na grę, która skupia całe swoje istnienie wokół nomadycznego stylu życia i malowniczych środowisk, z pewnością niezwykle dobrze oddaje istotę swojego tematu. Dzięki swoim ostrym i żywym lokalizacjom, drobnym, ale bez wysiłku urzekającym efektom oraz kojącej ścieżce dźwiękowej promieniującej harmonicznymi melodiami i pięknymi kompozycjami, mimowolnie staje się o wiele więcej niż generyczną układanką z jednowątkowym punktem skupienia. I będę z wami szczery – wszystko to idealnie się ze sobą splata. Kampery, co? Kto by pomyślał?
Verdict
Ci, którzy dzielą nieśmiertelną miłość do boutique’owej sztuki i dobrodusznych aranżacji kwiatowych, zdrowych smakołyków i przytulnego designu wnętrz, są wśród nielicznych potomków ruchu Unpacking, którzy znajdą coś do pokochania w Camper Van: Make it Home. Poza tym, że jest prawie zbyt przyjemny dla oka, stanowi też przekonujący argument za tym, dlaczego nawet najbardziej doświadczeni gracze RPG powinni skorzystać ze sposobnej chwili, by od czasu do czasu odetchnąć od swoich krwiożerczych tendencji i cieszyć się prostszymi rzeczami w życiu. I w tej konkretnej instancji wszystkie gwiazdy zdają się wskazywać na jeden szczególny punkt widma – i jest nim tu, w rustykalnych korzeniach starego kampera na plaży. Mówiłem to już i powtórzę: jeśli lubisz (a może nawet kochasz) krótkie łamigłówki zen i beztroską naturę gry, która prowadzi cię za rękę, gdy ostrożnie przeskakujesz przez kolejne etapy i zbierasz wszystkie korzyści, to bez wątpienia znajdziesz dokładnie to, czego szukasz. Oczywiście, sama gra mogłaby jeszcze skorzystać na odrobinie dodatkowego szlifu, aby wydobyć to, co najlepsze z jednej czy dwóch drobnych wad – ogólna ociężałość ruchów kamery jest jedną z najbardziej zauważalnych kwestii. Niemniej jednak, w większości przypadków zalety zdecydowanie przeważają tu nad wadami, więc zostawię was z tym: Jeśli szukacie kolejnego lekarstwa na pozostały po Unpacking blues, to nie musicie szukać dalej niż przytulne kwatery rekreacyjnej przestrzeni studia Malapata Studios.
Camper Van: Make it Home Recenzja (PC)
Home Is What You Make It
Camper Van: Make it Home weaves a similar tapestry as a lot of other wholesome curators of zen puzzles, with its thread and needle being the picture-perfect composition of a serene landscape and a whole lot of homely comforts. If that’s the sort of portrait you wouldn’t mind admiring for a few hours, then you ought to love marvelling over this episodic tale of recreational endeavors.