Recenzje
Recenzja Bench Simulator (Xbox Series X|S, PlayStation 5 i PC)
Spędziłem chyba piętnaście minut, próbując wymyślić, jak opisać Bench Simulator , aby brzmiało to atrakcyjnie. Co zabawne, poddałem się po szesnastym minucie, nie dlatego, że nie mogłem wymyślić nic dobrego do powiedzenia o grze, ale dlatego, że miałem wrażenie, że nadmiernie komplikuję sprawę. Na początku miałem w głowie, że wymyślę jakieś bzdury o byciu muchą na ścianie albo trzecim kołem w rozmowie, nad którą nie mam kontroli. W końcu po prostu nie mogłem znaleźć odpowiednich słów, bo to po prostu gra o, cóż, byciu ławką.
Niestety, widziałem Coconut Simulator, i choć boli mnie to przyznać, wiem, że istnieje rynek na tego rodzaju gry przyrostowe. Bench Simulator nie różni się zbytnio. Cóż, różni się, bo ma nieco więcej do zaoferowania niż przeciętna bezduszna symulacja — ale jest też grą, która, podobnie jak te, które od kilku lat wyciskają krowę mleczną, opiera się na pomyśle, który każdy może dość łatwo naśladować. Jak otwarcie sugeruje tytuł, Bench Simulator polega na wypełnieniu roli nieożywionego przedmiotu, który, z pełnym szacunkiem dla statyczności, nikt nie pomyślałby dwa razy, by go gamifikować. Bench Simulator, w próbie naprawienia tej martwej pustki, dodaje trochę grywalizacji, choćby odrobinę.
Bench Simulator nie stawia cię w roli aspirującego bohatera, ani nie daje ci marchewki do gonienia, bohaterki do podążania ani wszechmocnego bossa do pokonania na końcu atlasu. Zamiast tego oferuje ci brzeg, spokojne, choć nieco melancholijne życie i mnóstwo przechodniów. Jako ławka nie masz mocy przenoszenia gór, lecz możesz podsłuchiwać zwykłe rozmowy i dodać własne dwa skrzypnięcia do poruszanych tematów. Ludzie zatrzymają się, podzielą się opowieściami i przemyśleniami, a następnie dadzą ci krótką szansę, by zmienić bieg rozmowy.
Jak już wspomniałem, nie ma tu wiele rozgrywki. Podobnie jak w visual novel, postacie pojawiają się i znikają, a rozmowy często kształtują narrację, którą można luźno zmienić krótkimi fragmentami dialogu. Jako ławka nie możesz kwestionować losu, lecz słuchać, dostrzegać świat i dodawać małych akcentów do historii. Na przykład postać może zatrzymać się i opowiedzieć o swoich najgłębszych, najciemniejszych chwilach. W innej scenie para może usiąść na chwilę, by pochłonąć atmosferę i porozmawiać o swoich doświadczeniach z randkowaniem. Czasami możesz wybrać, by pozostać w ciszy i zobaczyć, jak rozmowa się rozwija, albo możesz interweniować w sposób, który zmieni ton. Ponownie, jednak ty jesteś ławą, więc twoje możliwości są tutaj dość ograniczone. Skrzypienie jest naprawdę jedną z niewielu metod, by wnieść swój wkład w temat.
Dla gry, która dosłownie dotyczy ławki, ujawnia ona znacznie więcej niż standardowe doświadczenie przyrostowe. W kilku sytuacjach obserwujesz zwykłe postacie rozmawiające o melancholijnych chwilach — strachu, depresji i niepokojących myślach związanych z mroczną przeszłością. Niektórzy przechodzą w środku nocy, inni wolą wędrować, gdy słońce zaczyna całować horyzont. Istotą jest, że każda osoba, która przechodzi, ma własną, unikalną perspektywę na życie. Twoim zadaniem jest po prostu słuchać, co inni mają do powiedzenia, i wnieść jak najwięcej, na ile pozwalają okoliczności. Możesz potrząsnąć ławką, skrzypnąć w odpowiednim momencie, a nawet zmusić innych do zakończenia rozmowy i odejścia. Niezależnie od tego, proces jest prosty i, jeśli chodzi o gry wideo, nie jest szczególnie trudny do zrozumienia. Ponownie, jesteś ławką; naprawdę nie musisz tego komplikować.
Łatwo zrozumieć, dlaczego pojawia się podział na dwie frakcje. Z jednej strony masz grę, która wie, czym jest i w zasadzie nie obchodzi jej, jak wygląda w oczach innych. Z drugiej strony masz raczej lekkie indie, które, przy pełnym szacunku dla twórców, jest tak chwytliwe, jak tylko gry mogą być. Czy ktoś chce być ławką? Nie. Czy prawdopodobnie usiądziesz na niej na chwilę, by zobaczyć, o co takiego chodzi? Prawdopodobnie. Tak czy inaczej, mogę śmiało powiedzieć, że jeśli jesteś trochę wścibski i lubisz słuchać rozmów przypadkowych przechodniów, to prawdopodobnie spodoba ci się odgrywanie roli „losowej ławki A”.
Przy niskiej cenie, powiedziałbym, że powinieneś otrzymać tutaj odpowiednią wartość za pieniądze. To powiedziawszy, warto podchodzić do tego z dużą dozą sceptycyzmu. Jeśli na przykład oczekujesz gry, która w tajemnicy jest bardziej skomplikowana niż się wydaje, prawdopodobnie będziesz rozczarowany. Nie ma żadnych ukrytych warstw w tej historii i nie ma alternatywnych zakończeń do odkrycia. To tylko ty, świat i dźwięk własnych skrzypiących nóg. To Bench Simulator — czego chcieć więcej?
Werdykt

Bench Simulator stara się dodać intymny akcent do pozornie bezsensownej symulacji opartej na nieożywionym przedmiocie, mając nadzieję ujawnić osobiste historie, postaci, z którymi można się utożsamić, oraz emocjonalne tematy. Choć nie jest to tytuł roku, ani gra, którą z radością zagrałbyś dwa razy, jest o wiele lepsza, niż się spodziewałem. Być może świadczy to o moich preferencjach w grach przyrostowych. Być może po prostu mam dość zgiełku wielkomiejskich RPG‑ów. Może lubię pomysł bycia ławką na promenadzie. W tym momencie nie mam pojęcia. Dzięki, Bench Simulator.