Kontakt z nami

Recenzje

Recenzja Avatar: Frontiers of Pandora (PS5, Xbox Series X/S, Amazon Luna i PC)

Zdjęcie awatara

Opublikowany

 on

Recenzja Avatar: Frontiers of Pandora

Jeśli chodzi o hitowe adaptacje filmów i gier wideo, studia miały pewne trudności z dopracowaniem każdego aspektu rozgrywki do perfekcji. Często jeden element cierpi w służbie drugiego, niezależnie od tego, czy chodzi o historię, środowisko czy walkę. Co zabawne, grafika prawie zawsze wygląda oszałamiająco. 

Jednak w obliczu szalenie estetycznych współczesnych gier, sam spektakl wizualny już nie wystarczy. To powiedziawszy, trzymałem kciuki po przybyciu Avatar: Frontiers of Pandora, rozpaczliwie mając nadzieję, że Ubisoftowi uda się jakoś trafić do duszy na wszystkie istotne sposoby. Zacznijmy od tego Avatar: Frontiers of Pandora recenzji.

Duży i mały ekran

awatary i ludzie

Każdy fan serii Avatar wie, że obce środowiska w dżungli są największą zaletą filmu. Jest w tym coś magicznie zachęcającego. Wysokie na 10 metry niebieskie Na'vi galwanują przez bujną, zieloną roślinność. Wznoszą się w przestworza na szczytach przypominających smoki górskich banshee, które pochodzą z Pandory. Tymczasem ludzkość spragniona władzy i surowców mineralnych przedarła się do spokojnej przystani Pandory. Rozbierają dom Na'vi na części i rozprzestrzeniają truciznę przemysłową, która zagraża potomności. Gdy napięcie wzrasta, plemiona Na'vi nie mają innego wyboru, jak tylko władać prymitywnymi włóczniami i łukami, łącząc siły, aby wypędzić frakcję ludzką w zapomnienie i przywrócić naturalny porządek pokoju i życia na Pandorze. 

To w zasadzie plan, którego Ubisoft potrzebuje, aby uchwycić prawdziwą istotę tego, co czyni filmy Avatar tak wspaniałymi. Studio musi uosabiać oniryczne otoczenie i fabułę filmu – z dość poważnymi problemami społecznymi w centrum. Dodatkowo, dostarczyć epicką rozgrywkę między Na'vi a ludźmi, która w wielkim stylu zamknie kurtynę gry. Oczywiście, łatwiej powiedzieć niż zrobić, ale zapotrzebowanie na to jest tak duże, a po… Far Cry oraz Assassin Creed, uważam, że z pewnością staną na wysokości zadania. Czy zatem zobaczymy, jak dobrą robotę uda się wykonać Ubisoftowi? 

Mój, och, mój

flora w Pandorze Awatar: Granice Pandory

To znaczy, wow. Wejście do Pandory jest jak sen. Naturalna flora i fauna tętni życiem i czystym pięknem. Każdy z nich jest odmianą stworzeń i roślin ze świata rzeczywistego, ale wciąż nie z tego świata pod względem wyglądu i zachowania. Kwiaty wystrzeliwują zarodniki na całą szerokość, dając ci moc biegania szybciej niż zwykle. Pnącza zwisające luźno nad tobą umożliwiają przeskakiwanie z punktu A do punktu B. Tymczasem powietrznych towarzyszy z filmu przypominających smoki można okiełznać, dzięki czemu możesz się z nimi połączyć i wznieść się po niebie na ich grzbietach. 

Wszystko, co można sobie wyobrazić z filmu, zostało zaadaptowane Avatar: Frontiers of Pandora do perfekcji – przynajmniej jeśli chodzi o florę i faunę. W każdym razie wydają się bardziej ekspansywne i obejmują trzy główne obszary do zbadania. Jeśli jesteś frajerem swobodnej eksploracji, Avatar: Frontiers of Pandora to idealne przedsięwzięcie dla Ciebie. Nigdy nie ogranicza Cię do utartej ścieżki. Nie narzuca też, w jaki sposób zdecydujesz się wytyczyć własną ścieżkę. 

Moving On

wspinanie się

Tak naprawdę na ekranie nie ma żadnych znaczników zadań, które popychałyby cię w stronę ustalonej ścieżki, chyba że zdecydujesz się je włączyć. W przeciwnym razie decyzja, w którą stronę pójść i czym się zająć, zależy od Ciebie. Oczywiście swobodna eksploracja może być mieczem obosiecznym w grach z otwartym światem i w ciągu kilku godzin Avatar: Frontiers of Pandora, zaczyna pojawiać się zmęczenie. Jest tak wiele do zobaczenia — mam na myśli różnorodne biomy rozciągające się na wiele kilometrów i wędrujące pieszo — niezależnie od tego, jak szybki ruch Na'vi o wysokości 10 metrów zaczyna wydawać się uciążliwy. Nawet kiedy wspinasz się na Ikran, jest to rzeczywiście cudowne, podziwiając zbocza klifów i góry unoszące się w powietrzu, ale tylko przez chwilę, zanim zacznie się to wydawać ciężką harówką. 

I tak zbawienna łaska Pandory staje się tym, jak interesujące są rzeczy, które możesz robić pomiędzy interesującymi miejscami. Ale nie chcę mówić, że są to zwykłe, liczbowe zadania związane z polowaniem i zbieraniem, które stały się MO firmy Ubisoft. Z nutami rozgrywki survivalowej musisz jeść, aby uzupełnić zdrowie i wytrzymałość. Alternatywnie gromadzenie zasobów pomaga uzupełnić zasoby społeczności, aby zyskać ich przychylność podczas wykonywania zadań pobocznych. Mogą też pomóc w stworzeniu cennego wyposażenia, które podniesie poziom umiejętności twojej postaci. 

Z godnością

Zabicie zwierzęcia strzałą

Avatar: Frontiers of Pandora ma ekscytujący zwrot w kwestii ochrony środowiska, gdzie istnieje właściwy sposób gromadzenia i polowania na zasoby. Nie możesz po prostu nacisnąć „X”, aby zrywać owoce z drzew. Zamiast tego musisz je najpierw pogłaskać i znaleźć najlepsze miejsce, w którym delikatnie oderwiesz je od łodygi. To samo dotyczy zwierząt, w przypadku których zastrzelenie ich nie zapewni najlepszego plonu. Zamiast tego będziesz chciał użyć strzał lub włóczni, aby uzyskać plon najwyższej jakości. Pandora nawet dyktuje pory zbierania owoców – niektóre owoce są najbardziej dojrzałe w porze deszczowej i tym podobne. 

To miły akcent, biorąc pod uwagę, że głównym tematem filmu zawsze była ochrona środowiska, ale koncepcja, choć przemyślana, nie likwiduje poczucia „zbierania śmieci”, w które Ubisoft upierał się, gdzie jedynie gromadzi się zasoby, ale nie z jakiegoś krytycznego powodu. Nawet w świecie tak pięknym jak Pandora zbieranie zasobów dla samego tego celu staje się w końcu nudne.

Czas Story

Ahari strzelił

Z pewnością przyspieszyłoby to wszystko, gdyby fabuła była na tyle wciągająca, że ​​można ją było zatrzymać na dłużej. Więc krótko, Avatar: Frontiers of Pandora opowiada historię młodego Na'vi schwytanego przez grupę wojskową pod rządami podłego Johna Mercera i wychowanego w kręgu brutalności i znęcania się. Wiele lat później udaje ci się uciec i wyruszyć, by zdobyć zaufanie plemion Na'vi, namawiając je, aby połączyły się z tobą i pokonały ludzi na dobre. 

Rozpoczynają się więc główne misje, często sabotujące mniejsze bazy wojskowe, które zanieczyszczają środowisko swoimi toksycznymi emisjami. Każde udane zniszczenie przywraca bujną, zieloną florę i faunę do ich naturalnego środowiska. Możesz również podejmować się misji pobocznych, wykonując zlecenia dla członków plemion i nawiązując relacje, które wpływają na dalszy rozwój fabuły.

Problem w tym, że wszystko jest przeglądane dość szybko. Wspomniana brutalność i znęcanie się, w którym młody Na'vi został wychowany, ledwie wystarcza mu czasu ekranowego, aby odpowiednio ustawić antagonistyczną scenę. W rzeczywistości złoczyńcy, przywódca RDA John Mercer i szef sił zbrojnych, generał Angela Harding, pojawiają się głównie na ekranach Zoom i aby pokazać, jak wielkim zagrożeniem są ludzie, będziesz musiał przetrwać Na' skargi Vi. Gdyby to nie było wystarczająco błędne, sami ludzie Na'vi są prawie wymienni. Rzadko mają uderzające osobowości, które sprawiają, że się przejmujesz. Na koniec pozostaje nam niezła historia, którą spajają jedynie ciężkie tematy, do których nawiązuje się w płytkiej rozmowie lub dogłębnej znajomości filmów. Ale może walka radzi sobie lepiej?

Wojna jest tutaj

strzelanie

Przeskakiwanie z jednej bazy wojskowej do drugiej, udaremnianie operacji poprzez infiltrację i sabotaż głównych systemów, Avatar: Frontiers of Pandoragłówna walka toczy się w starciu ludu Na'vi z ludzkimi najeźdźcami. Zwykle typami wrogów będą żołnierze, mechy lub helikoptery powietrzne. Żołnierzy dość łatwo rozebrać na części dzięki ich dłuższym kończynom i większym włóczniom. Z drugiej strony mechy zależą od ich liczebności. Samotna ucieczka to bułka z masłem. Ale wykonanie pięciu rojów może być trochę szaleństwem. 

Na szczęście, Avatar: Frontiers of PandoraParkour jest na najwyższym poziomie. Twoje ruchy są dość szybkie, często w mgnieniu oka przechodzisz do akcji i wycofujesz się z niej w bezpieczne miejsce. Niektóre momenty są dość napięte, trzeba zmieniać broń w locie, ze względu na stale niską amunicję i, cóż, skuteczność strzelb, karabinów, strzał, włóczni itp. w różnych sytuacjach. Jeśli grałeś w Far Cry serii, powinieneś mieć płynne opanowanie mechaniki. Gra prawie tak samo i na szczęście jest płynna i gładka jak zawsze.

Jadąc na swoim Ikranie, możesz także strzelać helikopterami, co może być całkiem zabawne, szczególnie gdy dodasz do tego swobodę skakania z klifu i Ikran spotka cię w połowie drogi. Muszę przyznać, że walka jest ogólnie całkiem przyjemna. Jednak po kilku seriach może narosnąć, ponieważ ostatecznie różnorodność wrogów nie jest tak głęboka, jak można by się spodziewać. Ani misje, które po kilku seriach stają się powtarzalne. 

Werdykt

Alma przytrzymująca człowieka

O trzech zasadniczych kwestiach, które według mnie bym zrobił Avatar: Frontiers of Pandora naprawdę ucieleśniają esencję filmów Avatar, obawiam się, że tylko dwóm z nich udało się trafić w dziesiątkę. Nie jest tajemnicą, że otoczenie jest warte grzechu, niezależnie od tego, czy jesteś fanem Avatara, czy nie. Ale sam spektakl wizualny nie wystarczy, aby gra była naprawdę świetna. Wszystko sprowadza się więc do fabuły i walki. Podczas gdy historia niebezpiecznie utrzymuje się zbyt blisko nudnej strony, walka dostarcza wartościowych uncji zabawy. 

Avatar: Frontiers of Pandora to idealna gra dla zagorzałych fanów Avatara. To zdecydowanie najlepsza adaptacja, jaką może zaoferować gatunek z otwartym światem. Jeśli chodzi o nowicjuszy, być może tylko ci, którzy szukają oszałamiających wizualnie wrażeń w otwartym świecie, będą się dobrze bawić z tą grą.

Recenzja Avatar: Frontiers of Pandora (PS5, Xbox Series X/S, Amazon Luna i PC)

Far Cry w niebieskiej skórze

To fantastycznie, że filmy Avatar w końcu doczekały się adaptacji gier wideo Avatar: Frontiers of Pandora przekracza samego siebie, jeśli chodzi o uchwycenie filmowego środowiska obcej dżungli. 

 

Evans I. Karanja to niezależny pisarz z pasją do wszystkiego, co związane z technologią. Lubi eksplorować i pisać o grach wideo, kryptowalutach, blockchainie i innych. Kiedy nie tworzy treści, prawdopodobnie znajdziesz go grającego lub oglądającego Formułę 1.

Ujawnienie reklamodawcy: Gaming.net przestrzega rygorystycznych standardów redakcyjnych, aby zapewnić naszym czytelnikom dokładne recenzje i oceny. Możemy otrzymać wynagrodzenie za kliknięcie linków do produktów, które sprawdziliśmy.

Proszę grać odpowiedzialnie: Hazard wiąże się z ryzykiem. Nigdy nie stawiaj więcej, niż możesz sobie pozwolić stracić. Jeśli Ty lub ktoś, kogo znasz, ma problem z hazardem, odwiedź GambleAware, GamCarelub Anonimowi Hazardziści.


Ujawnienie gier kasynowych:  Wybrane kasyna posiadają licencję Malta Gaming Authority. 18+

Zastrzeżenie: Gaming.net jest niezależną platformą informacyjną i nie obsługuje usług hazardowych ani nie przyjmuje zakładów. Przepisy dotyczące hazardu różnią się w zależności od jurysdykcji i mogą ulec zmianie. Przed wzięciem udziału sprawdź status prawny hazardu online w swojej lokalizacji.