Wiadomości

5 Powodów, Dlaczego Dubbing W Grach Był Tak Zły W Latach 90.

Dodaj Gaming.net do preferowanych źródeł w Google

Była taka czas, kiedy pomyłki w dubbingu gier wideo po prostu mijały nas. Nie zwracaliśmy na nie zbyt dużej uwagi, a jeśli już, to po prostu je ignorowaliśmy jak złe żarty. Ale od czasu, gdy popularność gier wideo osiągnęła nowe wysokości po roku 2000, te drobne szczegóły stały się dość zauważalne. Tak jak fenomenalna grafika, która związana była z najlepszymi aktorami głosowymi, a przed długi czasem, gry z lat 90. stały się trochę śmieszne.

Patrząc na przemysł gier jako całość, możemy szybko zauważyć liczne błędy w klasycznych grach AAA. Jak na przykład, straszny dubbing w Resident Evil. Coś takiego osiągnęło poziom, który jest bardziej żenujący niż angażujący, i możemy tylko dziękować tym ludziom, którzy tworzą tak wspaniałe światy. Tylko, kiedy chodzi o dubbing w niektórych nierzeczywistych scenach, może to często psuć iluzję i wrzucać nas prosto w rzeczywistość. Jak na przykład, kiedy ktoś jest uderzony lub dźgnięty. Nie wszyscy aktorzy głosowi wiedzą, jak to jest być uderzonym lub dźgniętym. Więc, kiedy chodzi o tworzenie dźwięku nad czymś, co aktor nie jest pewien, często otrzymujemy mieszane wyniki. Te ścieżki dźwiękowe są następnie przekazywane do edytorów, a ostateczne wersje, które są używane, nie zawsze są najlepsze.

Więc, jeśli się zastanawiasz, oto pięć powodów, dlaczego dubbing w grach z lat 90. był tak zły.

Zły dubbing nie zawsze był zamierzony.

5. Bariera językowa między deweloperem a aktorem

W latach 90., japońscy deweloperzy mieli bardzo duży sukces, jeśli chodzi o najlepiej sprzedające się gry wideo. Ale, kiedy chodziło o przeniesienie drobnych szczegółów na rynek zachodni, bariera językowa szybko prowadziła do niezręcznych pomyłek i żenującego dubbingu od firm talentów zewnętrznych. Znowu, używając Resident Evil lub Silent Hill jako przykład. Z tymi dwoma klasykami, osoby, które pracowały nad grami, wspominały o trudnościach w tłumaczeniu podczas nagrywania scenariusza. I, jak widzieliśmy — nie poszło całkiem dobrze.

Capcom miałby wizję i dźwięk, który chcieli stworzyć dla japońskiego rynku. Ale, ton i dialog szybko upadły, kiedy próbowali przenieść pomysł na amerykańskich aktorów głosowych, którzy w tym czasie nie całkiem rozumieli obrazu. To, z kolei, prowadziło do dość niezręcznej występy i nie tak wyrafinowanego projektu.

 

4. Deweloperzy szukali tańszych aktorów

Jak mówi przysłowie: “coś za coś“. Więc, oczywiście, w latach 90. dubbing w grach wideo nie był najwyższym priorytetem na liście deweloperów. W rzeczywistości, był dość niski, obok takich rzeczy, jak ciągle zmieniająca się grafika i ewoluujące style gry. To, niestety, prowadziło do tego, że wielu reżyserów szukało tanich talentów, aby zaoszczędzić pieniądze. To, choć dziwne, działało dobrze dla gier, które nie koncentrują się na narracji. Ale, jeśli gra koncentruje się na emocjach postaci; deweloper powinien być skłonny wydać więcej pieniędzy na lepszego aktora. W przypadku setek gier z lat 90. — skróty były zdecydowanie robione.

“Co to było za hałas?”

3. Reżyserzy żądali nierzeczywistych występów od nieświadomych talentów

Jedna rzecz, którą gry wideo robią dobrze, to zapewnienie nam iluzji, aby opuścić rzeczywistość i wejść w coś o wiele piękniejszego. To coś, za co jesteśmy wdzięczni, i możemy tylko dziękować tym ludziom, którzy tworzą tak wspaniałe światy. Tylko, kiedy chodzi o dubbing w niektórych nierzeczywistych scenach; może to często psuć iluzję i wrzucać nas prosto w rzeczywistość. Jak na przykład, kiedy ktoś jest uderzony lub dźgnięty. Nie wszyscy aktorzy głosowi wiedzą, jak to jest być uderzonym lub dźgniętym. Więc, kiedy chodzi o tworzenie dźwięku nad czymś, co aktor nie jest pewien, często otrzymujemy mieszane wyniki. Te ścieżki dźwiękowe są następnie przekazywane do edytorów, a ostateczne wersje, które są używane, nie zawsze są najlepsze.

2. Brak zaangażowania z aktorem głosowym

Dużo czasu w procesie tworzenia gier, ludzie nie spotykają się nawet z zespołem, z którym pracują. I aktorzy głosowi, szczególnie w latach 90., często otrzymywali scenariusz i byli pozostawieni, aby nagrywać przez dwa tygodnie. Nie było minimalnej dyrektywy od nikogo w studiu, a większość nagrań szła bez żadnej formy informacji zwrotnej. To, niestety, prowadziło do tego, że wielu aktorów głosowych improwizowali swoją rolę, nie rozumiejąc nawet koncepcji lub historii postaci, które odgrywali.

Och, jak daleko się posunęliśmy od tego czasu.

1. Aktorzy głosowi często mówili do ścian zamiast do ludzi

Wygląda to trochę dziwnie, ale dla większości czasu, aktorzy głosowi nie spotykali się nawet z innymi członkami obsady. To oznacza, że kiedy słuchaliśmy rozmowy między postaciami na ekranie, aktorzy za nimi nagrywali swoje role w innych studiach. I, jak przewidywano, to prowadziło do dość niezręcznych i nudnych dialogów z zerową emocją. Nawet najbardziej intensywne fragmenty jakiejkolwiek gry były nagrywane przez różnych aktorów, którzy mówili do ściany, nie rozumiejąc, jak inni aktorzy odpowiedzą. Od tego czasu jednak, aktorzy głosowi zostali połączeni, aby stworzyć bardziej wiarygodną chemię na ekranie — i nie możemy być bardziej ululeni z tego faktu.

Jord jest pełniącym obowiązki Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie wygłasza codziennych list, to prawdopodobnie jest poza tym, pisząc powieści fantasy lub wykorzystując Game Pass, aby odkryć wszystkie przeglane indie.