Najlepsze
5 Niezadowalających Walk z Bossami, które Zpsuły Gra
Nie wiem o tym, ale lubię wyzwania. To coś, czego powinniśmy oczekiwać w grze wideo — szczególnie podczas zamykających segmentów podróży. Po wszystkim, kiedy spędziliśmy niezliczone godziny na tworzeniu naszych bohaterów i maksymalizowaniu ich prawdziwego potencjału, to, czego naprawdę chcemy, to efekt, który pozwoli nam pokazać nasze nowe umiejętności. To, czego nie chcemy, to niezadowalający koniec, który odbiera nam wyzwanie i zamiast tego przedstawia się jako nieudana próba. Chcemy walk z bossami — i chcemy, aby były one uzbrojone w oczekiwaniu na nasz przyjazd.
Czy to jest JRPG, czy relatywnie krótka kampania z mniejszą liczbą poziomów do zdobycia, gry wideo powinny zawsze dążyć do kulminacji. Niestety, wielu deweloperów stało się leniwymi w swoich walkach z bossami na przestrzeni lat. I nie mówię tu o trzech uderzeniach, ale raczej o metodzie używania dynamicznych cutscenów zamiast prawdziwej gry. Niestety, te pięć jest winnych używania tej taktyki, aby spleść swoje gry. I nie, nie wybaczyliśmy im za to. Jeszcze.
5. Rodrigo Borgia (Assassin’s Creed II)
Ok, więc zacznę od tego. Assassin’s Creed, niezależnie od tego, jak ta wpis może to przedstawić, nie jest złą grą. To po prostu, że jest to nieco niewiarygodne w najlepszym przypadku, a w kilku przypadkach nasze zanurzenie zostało całkowicie podzielone przez pewne niedbałe mechaniki. Weźmy na przykład ostateczną walkę z papieżem. To, co powinno być pamiętną bitwą między dwoma królami, ostatecznie skończyło się szkolną bójką z bardzo małą możliwością wykazania się umiejętnościami. Jak to się stało?
Oczywiście, jak w przypadku każdego segmentu Assassin’s Creed — używanie kontrataku jest jedyną strategią potrzebną do wygrania prawie każdej bitwy. I, chociaż może to być dobre do pokonania małych armii strażników w trakcie naszej podróży, jest to naturalne, aby oczekiwać czegoś nieco bardziej ekstrawaganckiego na zakończenie tak emocjonalnie naładowanej gry, jak Assassin’s Creed. Ale nie. To po prostu, że jest to więcej uderzania i kontrataku. Uderzanie… i kontratakowanie. Westchnienie. Czy Ubisoft nie mogło wyjąć czegoś nieco bardziej ekscytującego z worka na zakończenie?
4. Lambent Brumak (Gears of War 2)
Spójrzmy wstecz na linię czasu Gears of War jako całości i prawdopodobnie przypomnimy sobie liczbę kul, które wystrzeliliśmy jako Marcus Pheonix. Z pewnością musiało to być setki tysięcy, prawda? Cóż, z tego, co pamiętamy, tylko jedna z tych kul została użyta do pokonania ostatecznego bossa w Gears 2. To prawda — jedna. Jedna kula. Nie cała salwa amunicji rozłożona na wiele broni. Po prostu jedna strzał — z jednej broni. Irytujące jest to, że po wszystkim, do czego się zbudowaliśmy, to jest wszystko, co potrzebne, aby pokonać olbrzymiego Lambent Brumaka.
Gears of War 2 zrobiło wspaniałą robotę, ustawiając scenę na ostateczną konfrontację między ludźmi a armią Lambent. Oczywiście, Brumak był po prostu ozdobą na torcie konfrontacji, której się obawialiśmy, że będzie wyzwaniem, którego zarówno pragnęliśmy, jak i obawialiśmy się. Ale nie było to nic z tych rzeczy. W rzeczywistości wszystko, co musieliśmy zrobić podczas ostatecznej walki z bossem, to trzymać jeden spust na kilka chwil. I oto, napisy końcowe zaczęły się przewijać, bez żadnego prawdziwego wyzwania, które pojawiłoby się wcześniej. Szczególnie, gdy to nie jest coś, czego oczekujemy od tytułu Gears.
3. Gary “Boss” Smith (Bully)
Nie ma żadnych wątpliwości, że Bully to naprawdę kusząca gra, jeśli chodzi o gry przygodowe. W końcu, ma wszystkie znaki firmowe Rockstar, i to pasuje do każdego gracza, który choć raz spojrzał na rozdział Grand Theft Auto w ciągu ostatniej dekady. Opowieść — jest interesująca i naprawdę łatwa do naśladowania. Walka, z drugiej strony, jest nieco bardziej wodniona w porównaniu z innymi tytułami pod legendarnym pasem Rockstar. To tam oni trochę się potknęli — szczególnie podczas większych walk.
Gary Smith, którego zobaczyliśmy tylko kilka razy po rozdziale otwierającym, powinien być godnym przeciwnikiem na zakończenie bitwy. Po tym, jak dosłownie przecięliśmy się przez każdy klika i zdobyliśmy szkołę, było tylko słuszne, że będziemy stawiać czoła naszemu najgorszemu wrogowi w blasku chwały. Powinno to być emocjonalne, potężne i niewiarygodnie trudne. Tylko, że nie było. To po prostu wymagało od nas wciśnięcia kwadratu wiele razy — tak jak robiliśmy to przez ostatnie sześć i pół godziny prosto. Gdzie jest zabawa w tym?
2. Ostateczny Boss (Middle-Earth: Shadow of Mordor)
Chociaż Shadow of Mordor okazało się jedną z najlepszych gier przygodowych na rynku, jego status sam w sobie nie usprawiedliwia jego okropnego zakończenia, które pozostawia graczy z uczuciem rozczarowania i zaskoczenia po napisach końcowych. Przyznajmy, oczekiwaliśmy o wiele więcej od gry, która dosłownie wciska nam akcję w twarz co piętnaście sekund czy więcej. W rzeczywistości, z bitwą ukrytą prawie za każdym rogiem i całym szeregiem armii Saurona do rozbicia, oczekiwaliśmy naprawdę długiego finału. Tylko, że nie spełniło to naszych oczekiwań.
W końcu, ku naszemu szczeremu zaskoczeniu, wszystko sprowadziło się do kilku QTE i nic więcej. Żadna strategia nie była wymagana, aby zmierzyć się z Czarną Ręką, a prawie każdy ślad naszych umiejętności został szybko odrzucony bez chwili wahania. Kilka przycisków później i nagle zostaliśmy pozostawieni z niezadowalającym zakończeniem, które nie robi nic poza tym, że kiwa głową w stronę jawnego sequela. Chociaż, po zakończeniu tak słabym, nasza wątpliwość wzrosła co do zdolności Monolith do stworzenia godnego następcy.
1. Lucien (Fable 2)
Kiedy myślimy o Fable, nie kojarzymy go z potężnymi bossami i ogromnymi skokami trudności. Zamiast tego, łączymy go z walkami, w które trzeba wciśnąć przycisk, i prostymi QTE, które każdy gracz może opanować z łatwością. Jednakże, to nie oznacza, że zakończenie każdej podróży powinno być równie proste. W końcu, z Fable jako RPG, oczekujemy przynajmniej małej armii, która spróbuje nas pokonać, zanim podejmiemy nasze ostatnie kroki do wielkiego finału. Niestety, spacer po parku byłby o wiele bardziej wyzwaniem niż pokonanie Luciena w Fable 2.
Oczywiście, nie oczekiwaliśmy, że zmierzenie się z Lucienem będzie przytłaczającą walką, kiedy przekroczyliśmy próg jego świętego Spires. Tylko, że oczekiwaliśmy przynajmniej fali wrogów lub czasowej bitwy. Ale och, nie, wystarczyło tylko ujawnienie starej skrzynki z muzyką i trzymanie jednego przycisku przez dwadzieścia sekund zamiast. To było wszystko, co było do zrobienia — pomimo tego, że Lucien miał całą armię bezczynnie czekającą w jego lobby. Jak, serio? Hej, Lionhead.











