Recenzje
Recenzja serii Dynasty Warriors (Xbox, PlayStation, Switch i PC)
Dynasty Warriors Nie tylko zapoczątkował koncepcję bitwy jeden na tysiące; znalazł sposób, by udoskonalić formułę i uchwycić bijące serce szalejącej ery zdobywców i królestw, żarłocznych wojowników i moralnie niejednoznacznych walczących frakcji. Och, nie tylko wypromował się jako przeciętny hack i slash Seria ta podjęła inicjatywę budowania światów i wypełniania ich postaciami i faktami historycznymi, epickimi opowieściami i mocnymi argumentami moralnymi godnymi starożytnego zwoju w stylu „Opowieści o Trzech Królestwach”. Chciała być narzędziem edukacyjnym, hołdem dla kultury chińskiej, a przede wszystkim pionierem w przekształcaniu wielkich potyczek w niezwykle satysfakcjonujące doświadczenia oparte na walce.
Wierzcie lub nie, ale to nie nauczyciel z liceum zmusił mnie do studiowania historii; to Omega Force. Skreślcie to. To nie Omega Force, ale sposób, w jaki twórcy sprawili, że okresy przestoju w erze Trzech Królestw brzmiały jak epickie ballady metalu i krwi, energetyczno-energetyczne solówki i nieznośne warunki. To właśnie wtedy, gdzieś podczas premiery pierwszego rozdziału odgrzewanej antologii, dowiedziałem się, że Dynasty Warriors nie chodziło tylko o zabijanie tysięcy wrogów jednym naciśnięciem przycisku, ale o otwarcie oczu na ogólnokrajowe wydarzenia, które ostatecznie doprowadziły do powstania imperium.
Oczywiście, choć z pewnością nie jest tajemnicą, że Dynasty Warriors bez ogródek nawiązuje do swoich korzeni, wydając kwartalnie nowy rozdział antologicznej wersji tej samej historii, a także całego serialu ma Udało mi się znaleźć różne sposoby na zmianę narracji, że tak powiem. „Opowieść o Trzech Królestwach” wciąż stanowi trzon fabuły, ale z każdą kolejną odsłoną wydaje się, że kolejny element układanki wysuwa się na pierwszy plan, by rozpalić ogień i dodać coś nowego do układanki. Brakujący element dialogu między frakcjami; przedwczesna śmierć oficera; przerywnik filmowy przedstawiający kluczowy sojusz; a najczęściej konflikt, o którym wcześniej słyszeliśmy, ale którego nigdy nie widzieliśmy w wirtualnej rzeczywistości.
Odrodzenie Opowieści o Trzech Królestwach

Wystarczy powiedzieć, że w przypadku serialu, który nie podejmuje żadnych realnych prób ponownego wyważenia otwartych drzwi ani przebudowania fabuły, Dynasty Warriors ma niezwykły talent do tchnięcia życia w odgrzewane historie. Prawda jest taka, że między pierwotną a najnowszą wersją nie ma istotnych różnic w rdzeniu. To wciąż ta sama stara opowieść, i co oczywiste, obie bezużyteczne, z tymi samymi postaciami historycznymi, bitwami i sekwencjami. I jeszcze, mimo że chronologia wydarzeń jest nam głęboko zakorzeniona w pamięci, serial wciąż szuka okazji, by wypełnić luki i poszerzyć swój zasięg.
Rany, nie potrafię zliczyć, ile razy udaremniłem plany Żółtych Turbanów, a nawet ile razy śmiało podchodziłem do Lu Bu u stóp Bramy Hu Loa. Warunki bojowe; synergia między oficerami; potężna armia żołnierzy; i wszystkie drobne szczegóły, które się między nimi kryją. Prawdę mówiąc, mógłbym opowiedzieć wszystko, co warto wiedzieć o każdym z tomów serii. Jednak sedno, które próbuję zilustrować, jest proste: Dynasty Warriors nie tworzy narracji; przedstawia fakty i nieustannie wypełnia twoją głowę szczegółami dotyczącymi epoki, aż staniesz się zwolennikiem chińskiej historii i będziesz w stanie zapamiętać wykłady.
Wykute przez dziedzictwo

Gameplay-mądry, Dynasty Warriors przeszedł ogromną transformację od momentu powstania. Na szczęście format jeden na tysiące nie zmienił się aż tak bardzo od samego początku. Omega Force wprowadziła jednak kilka ulepszeń do formuły na przestrzeni lat, dodając m.in. Imperium spin-offy – osobna gałąź, która daje początkującym władcom szansę na ukształtowanie własnej wersji Chin poprzez strategiczne sojusze i bitwy – oraz niezliczone ulepszenia jakości życia, które zmieniają system walki, układ plansz, a nawet sposób, w jaki rozwijasz i ewoluujesz swoją postać. Dziękuję za to, Origins.
Jest takie stare powiedzenie: jeśli grałeś w jedną grę z serii hack-and-slash, to grałeś we wszystkie. Dynasty WarriorsJest jednak coś osobliwego, co sprawia, że chce się wrócić i rozpalić na nowo ten sam ogień. Formuła jest prosta, to prawda, ale to drobne, charakterystyczne detale sprawiają, że trudno się z nią rozstać – satysfakcjonująca mechanika walki; epickie starcia z tysiącem oficerów; wrzeszczące metalowe ballady i miażdżące solówki; oraz prosty rytm, który zsyła piekielny ogień na crescendo, gdy stopniowo przedzierasz się przez zatłoczone sceny i zacierasz ręce na tej niezwykle ważnej linijce, z ostrzem w dłoni i pełnym zapasem musou. Szczerze mówiąc, można by powtórzyć te same rzeczy dziesiątki razy i wciąż znaleźć sposób, by to zadziałało. A kiedy już wszystko powiedziane i zrobione, Dynasty Warriors ma Udało mi się uchwycić tę istotę za każdym razem.

Niech tak zostanie powiedziane, podczas gdy Origins był pierwszym rozdziałem serii, który naprawdę poszerzył zakres i zdominował nowoczesny sprzęt, Dynasty Warriors przeszedł znaczące zmiany w przeszłości, a jego saga bazowa (inaczej znana jako Xtreme Edycje) oferujące więcej bitew, wątków królestw i ścieżek rozgrywki, co zwiększa wartość gry w trybie powtarzalności. I, na szczęście, wszystkie te stopniowe zmiany w końcu doprowadziły do absolutnie ogromnego crescendo dla Omega Force. To wciąż Dynasty Warriorsale jest większy, ostrzejszy i lepszy niż kiedykolwiek.
Werdykt

Rozważaliśmy pomysł napisania osobnych recenzji dla każdej z części sagi, ale szczerze mówiąc, recenzja całej serii wydaje się najodpowiedniejszym sposobem na uczczenie jej sukcesu, dziedzictwa i potencjału jako serii definiującej gatunek. To prawda, że to przestarzała antologia, ale wciąż tak samo orzeźwiająca i satysfakcjonująca, jak w złotej erze PSX.
Prawda jest taka, że większość seriali często nie przetrwała i nie przewyższyła swoich rywali, stosując tę samą formułę, Dynasty Warriors jest jednym z niewielu, który nie tylko był w stanie przetrwać bitwa, ale podbić To. Być może nie każdemu się to podoba, ale w większości przypadków to prawowity następca, który zasługuje na miejsce na tronie. Pytanie brzmi, czy może ewoluować w ślad za… Początki start? Tylko czas pokaże.
Recenzja serii Dynasty Warriors (Xbox, PlayStation, Switch i PC)
Król Hack and Slash
Dynasty Warriors Choć nie zapoczątkował ruchu hack and slash, z pewnością jest jednym z niewielu narzędzi, które przyczyniły się do jego szybkiego rozwoju, z formatem 1 na 1000 i epickimi waśniami, które pasują do jego dziedzictwa kulturowego i materiału źródłowego z „Opowieści o Trzech Królestwach”. Jest to gra wielka, epicka i przede wszystkim królewska w swojej dziedzinie.