Kontakt z nami

Recenzje

Recenzja serii Kingdom Hearts (Xbox, PlayStation i PC)

Zaktualizowano on

Kingdom Hearts od razu zdobywa uznanie za jedną z najbardziej zawiłych serii gier wideo w historii. Na pierwszy rzut oka jest po prostu banalnie prosta —prosty, nawet. Ale potem, gdy stopniowo odrzucasz jego warstwy – Bezduszność, Nikogo, Dziurki od klucza i zasłony, które pozornie działają jako przebrania dla czegoś znacznie, dużo mroczniejsza tkanina skażonych krain i przeplatających się historii – staje się o wiele trudniejsza do rozszyfrowania. Niestety, Kingdom Hearts nie jest przyjazny dla początkujących Disneya Pixara Romans o przyjaźni i wygnaniu ciemności; chodzi o karmienie cię łyżeczką jak największą ilością informacji, aż zemdli cię na żołądku od encyklopedycznych fantazji Świerszcza Jiminy'ego. Świerszcz gubi się, a mimo to wciąż znajduje sposoby, by zmusić cię do szukania kluczy pasujących do jego zamków. Wadą tego jest to, że nie ma tylko jednego klucza i nie ma tylko jednego zamka.

Był czas, kiedy myślałem, że wiem Kingdom Hearts jak własną kieszeń. Podobnie jak niezliczona liczba innych, pomyślałem, że jeśli to była o chłopcu z gigantycznym kluczem i tyrańskiej sile ciemności nękającej światy Disneya, to nie byłoby aż tak trudno wycisnąć z tego całą trylogię. I ja też chętnie poddałbym się takiej podróży. Ale potem nagle pojawiły się warstwy — wersje postaci w stylu płaszcza i sztyletu; bezsensowne wątki fabularne, które można było zrozumieć tylko wtedy, gdy obejrzało się trzydziestominutowy film lub zniosło bazującą na rytmie iterację spin-offu, która przez ograniczony czas byłaby dostępna wyłącznie na urządzeniach z Androidem. Nagle trzeba było mieć palec w każdym cieście, aby zrozumieć fabułę. Innymi słowy, jeśli nie uczestniczyłeś w czterogodzinnym wykładzie o tajnikach serii, to nie rozumiałbyś historii. To właśnie tak naprawdę zepsuło to doświadczenie, nie tylko dla mnie, ale dla większości zagorzałych fanów listu miłosnego Square Enix do Disneya.

Tkaczka światów

Wszystko zaczęło się od prostego pomysłu: chłopiec dziedziczy gigantyczny klucz, który akurat działa jak potężna broń i, korzystając z połączonych portali prowadzących do alternatywnych światów, wyrusza na szlachetną wyprawę, by wygnać „Ciemność” i zamknąć dziurki od klucza, by przywrócić równowagę. To była łatwa część. Ale potem, po kilku zmianach scenarzystów i reżyserów, wszystko poszło na marne, w niepamięć pytań i nieistotnych odpowiedzi. Och, dziurki od klucza wciąż tam były, ale pojawił się milion innych problemów, które, że tak powiem, zachwiały całym projektem. To było mniej więcej w tym czasie, głównie podczas premiery drugiej głównej odsłony, kiedy Kingdom Hearts straciła grunt pod nogami i szybko zaczęła potykać się o własne okruszki. I szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby od tamtej pory udało jej się znaleźć grunt pod odzyskanie równowagi.

Nie pomaga, jak sądzę, fakt, że Square narobiło sobie więcej przeszkód do pokonania, nie potrzebując ich do nadania kontekstu. Mogło być prosto, ale wygląda na to, że od drugiego powrotu do domu twórcy uparcie dokładali do ognia zbyt wiele patyków. Nie splamiło to rozgrywki, ale sprawiło, że stała się ona o wiele trudniejsza do zrozumienia. A pomyśleć, że w pewnym momencie chodziło o klucz i radosną Myszkę Miki. Co tam się, u licha, stało?

RPG z sercem

Fabuła to jedno, ale bądźmy szczerzy – pomimo wszystkich niedociągnięć i zawiłych wątków, sama seria jest wciąż solidna pod względem konstrukcyjnym i zapewnia mnóstwo frajdy. Choć nie zapoczątkowała idei zderzenia z alternatywnymi światami, była jedną z pierwszych gier, które połączyły stale ewoluującą mozaikę Disneya w imponujący sposób. RPG który mógłby się ciągnąć przez pokolenia. Szczerze mówiąc, znalazł płynne złoto na wyciągnięcie ręki – szansę na usprawnienie fabuły, która mogłaby obejmować setki opowieści i zawierać tysiące postaci, bez obawy o utratę dynamiki. Ale potem, jakby na rozdrożu, scenarzyści postanowili napisać o jeden róg za dużo. Kingdom Hearts ewoluowały, ale wkrótce cała masa pozornie obcych narodów znalazła sposób, by przyczepić się do nich niczym pasożyty z uszami myszy.

Oczywiście, jeśli zignorujesz bałagan, który tworzy fabuła i jej mnóstwo postaci, to szczerze mówiąc, zaskakująco łatwo jest się w to wciągnąć Kingdom Hearts i po prostu ciesz się tym, czym jest: wciągającą grą RPG z sercem i duszą. Jest tandetna i urocza, można ją cytować i jest bezdenna, z rozbudowanym zestawem opcji personalizacji i ogromną ilością miejsca na ulepszenia w szerokiej gamie stylów gry, przypisań klawiszy i akcesoriów. Co prawda, nie jest to „przyjazna dzieciom” gra RPG, za jaką często się podaje, i nie często stara się prowadzić cię za rękę podczas pokonywania często brutalnych walk z bossami i taktycznych sytuacji bojowych. Ale potem, jakby po to, by przykleić plaster na tę trudną sytuację, podejmuje inicjatywę, wprowadzając nowe funkcje, gatunki i spin-offy, aby przyciągnąć szerszą grupę demograficzną. Są gry rytmiczne, rozdziały budowania talii i proste iteracje mobilne, które, choć wciąż nieco niedopracowane, pomagają zrozumieć historię bez konieczności doświadczania szerokości głównego nurtu gier RPG.

Wystarczy powiedzieć, że mając do dyspozycji puszkę Pandory Disneya, Kingdom Hearts mniej więcej ma potencjał, by wykroczyć poza swoje obecne granice, z mnóstwem światów do odkrycia i setkami postaci do wprowadzenia do grona. Jedyne, co powstrzymuje serię przed wykorzystaniem tego słodkiego nektaru, to brak zrozumienia własnej fabuły. Miejmy więc nadzieję, że w końcu znajdzie sposób, by wypełnić luki i przywrócić równowagę. Trzymam kciuki.

Werdykt

Pomimo wszystkich swoich słabości, Kingdom Hearts Nadal pozostaje jedną z najprzyjemniejszych gier RPG typu „wszystko w jednym” na rynku, z unikalnym podejściem do disneyowskiej fabuły i starannie opracowanym stylem rozwoju, który pozwala eksplorować, rozwijać się i zanurzać w magicznej atmosferze nieustannie zmieniającego się świata cudów i dziecięcej fantazji. Wciąż jest wiele do ogarnięcia, a gra nie pomaga sobie, dodając tysiące pozornie niekończących się wątków, które w ogóle nie mają sensu w ogólnym zarysie fabuły. Mimo to, jeśli potrafisz zignorować uciążliwe detale i ominąć wiele zawiłych elementów, możesz po prostu cieszyć się niemal wszystkim, co rozwija sagę.

Recenzja serii Kingdom Hearts (Xbox, PlayStation i PC)

Urzekająco złożony

Pomimo wszystkich swoich słabości, Kingdom Hearts nadal jest jedną z najprzyjemniejszych gier RPG typu „wszystko do jednego” na rynku, z unikalnym podejściem do opowieści rodem z filmów Disneya i starannie opracowanym stylem rozwoju, który pozwala graczowi eksplorować, rozwijać się i zanurzać w magicznej atmosferze ciągle zmieniającego się wszechświata cudów i dziecięcej fantazji.

Jord pełni funkcję Lidera Zespołu w gaming.net. Jeśli nie bredzi w swoich codziennych listach, prawdopodobnie pisze powieści fantasy lub usuwa wszystkie gry z Game Passa, które są dostępne w grach niezależnych.

Ujawnienie reklamodawcy: Gaming.net przestrzega rygorystycznych standardów redakcyjnych, aby zapewnić naszym czytelnikom dokładne recenzje i oceny. Możemy otrzymać wynagrodzenie za kliknięcie linków do produktów, które sprawdziliśmy.

Proszę grać odpowiedzialnie: Hazard wiąże się z ryzykiem. Nigdy nie stawiaj więcej, niż możesz sobie pozwolić stracić. Jeśli Ty lub ktoś, kogo znasz, ma problem z hazardem, odwiedź GambleAware, GamCarelub Anonimowi Hazardziści.


Ujawnienie gier kasynowych:  Wybrane kasyna posiadają licencję Malta Gaming Authority. 18+

Zastrzeżenie: Gaming.net jest niezależną platformą informacyjną i nie obsługuje usług hazardowych ani nie przyjmuje zakładów. Przepisy dotyczące hazardu różnią się w zależności od jurysdykcji i mogą ulec zmianie. Przed wzięciem udziału sprawdź status prawny hazardu online w swojej lokalizacji.